UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Rozliczne utrudnienia i kłody w dojściu do finału z satysfakcją stawiane są Don Kichotom naszej przedsiębiorczości i maluczkim ludziom, którzy wyrastają ponad przeciętność szablonowego urnochoda. Przerażający obraz i stan instytucji załatwiactwa czegokolwiek kojarzy się bardziej z Syzyfem niźli z logiką i przyswajalną formą stosunków międzyludzkich. Choroba tumaństwa i reminiscencji zeszłej epoki nadal trawi organizm samorządu i instytucje państwowe, których jedynym osiągnięciem jest to - że istnieją. I ten stan ma doprowadzić do powrotu ludzi młodych z normalnego świata lub inicjacji nowych biznesów lokalnych i ogólnopolskich? Filuterny chichot ojca tych zmian (a właściwie ich braku) nauczyciela wielu narodów Wisarionowicza długo nas jeszcze będzie prześladował w różnych postaciach "przyjaznego" urzędu.
AborygenMiejscowy