Przypomnijmy, że negocjacje między władzami Elbląga, spółką EPEC a Energą Kogeneracja w sprawie dostaw ciepła dla miasta po 2020 roku utknęły w martwym punkcie. Prezydent Witold Wróblewski kilka tygodni temu ogłosił, że z pomocą naukowców będzie przygotowywał dokumentację dotyczącego nowego modelu zaopatrzenia energetycznego miasta. Chce na ten cel pozyskać środki z funduszy norweskich. Na temat zamieszania wokół negocjacji rozmawiamy z Adamem Kasprzykiem, rzecznikiem prasowym Grupy Energa.
- Energa Kogeneracja przedstawiła projekt nowej umowy na dostawę ciepła z miastem, na 17 lat. Jakie inne warunki ona zawiera? Na jakim etapie są obecnie negocjacje w tej sprawie?
Adam Kasprzyk: - W okresie ostatnich kilku miesięcy rozmów Energa Kogeneracja zaproponowała szereg oczekiwanych przez miasto zapisów. Negocjacje zbliżały się ku końcowi, gdy prezydent postanowił je niespodziewanie zerwać. Przynajmniej tyle można było zrozumieć z przekazu medialnego. Szkoda, że prezydent zdecydował się odrzucić kompromis, którego osiągnięcie kosztowało wiele pracy zarówno urzędników miasta jak i pracowników Grupy Energa.
Adam Kasprzyk (fot. Grupa Energa)
Zaproponowaliśmy mieszkańcom Elbląga bardzo dobre warunki umowne: utrzymanie obecnej ceny ciepła i dalsze kształtowanie jej przy uwzględnianiu średniej ceny określanej przez Urząd Regulacji Energetyki; stabilny 17-letni okres trwania umowy dający bezpieczeństwo zarówno mieszkańcom, jak i nam jako dostawcy ciepła; potężną inwestycję Energa Kogeneracja w instalację oczyszczania spalin o wartości ok .100 milionów złotych gwarantującą mieszkańcom Elbląga czyste powietrze.
- Prezydent zdecydował jednak, by z pomocą naukowców stworzyć nowy model zaopatrzenia miasta w ciepło, a środki na dokumentację na ten cel chce pozyskać z funduszy norweskich. Co Pan na to?
- Rzeczywiście, fundusze norweskie pozwolą na przygotowanie wyłącznie dokumentacji. Rozmawiamy zatem o zupełnie pierwotnym zarysie pewnej idei. Jednakże należy zapytać prezydenta: co dalej? Całkiem możliwe, że wspomniane opracowanie potwierdzi jedynie, że najbardziej korzystnym modelem jest ten stosowany obecnie.
Pamiętajmy, że fundusze norweskie nie pokryją kosztów związanych z budową nowej ciepłowni. Rodzi się więc pytanie: czy miasto stać na tak kosztowną inwestycję? Warto wspomnieć, że stworzenie zupełnie nowej produkcji ciepła pochłonie środki, które mogłyby zostać spożytkowane na inwestycje w mieście. Jest to koszt oscylujący wokół setek milinów złotych. Zorganizowane ostatnio seminarium pt. „Gmina samowystarczalna energetycznie” w żaden sposób nie przybliża miasta do zagwarantowania dostaw ciepła po roku 2020. To kolejny element sprowadzania problemu na inne, zupełnie abstrakcyjne tory.
- Jaki jest ostateczny termin, do którego Energa może czekać na podpisanie nowej umowy z miastem?
- 31 lipca 2018 roku.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter