Zasługa to nie tylko urodzaju, ale i sprawniejszej działalności odpowiednich placówek handlowych, wskutek uruchomienia licznych, dodatkowych punktów sprzedaży. Osobny rozdział w zaopatrzeniu miast stanowią tzw. zieleniaki - targowiska, gdzie dwa razy w tygodniu ściągają okoliczni rolnicy i ogrodnicy, oferując na sprzedaż różne ziemiopłody, nabiał i drób. Nie najlepsza to forma handlu, choćby ze względu na warunki higieniczne, ale o długich tradycjach, a co najważniejsze - dostarczane produkty są świeże i dobre. Sporo też chyba jeszcze czasu upłynie, zanim zieleniaki staną się niepotrzebne. Przyzwyczailiśmy się do nich.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter