Wypowiadamy walkę

1
12.03.2009
Z obowiązku dziennikarskiego bywam na wielu posiedzeniach, konferencjach i naradach, organizowanych w Elblągu, informował Dziennik Bałtycki z 12 marca 1959 r.
Nie przypominam sobie, aby posiedzenie, konferencję czy naradę – na jakimkolwiek tzw. „szczeblu” – rozpoczęto kiedykolwiek punktualnie. Rozmawiając na temat wysoce szkodliwej i mało poważnej – jeśli nie wprost aspołecznej – niepunktualności z organizatorami różnych posiedzeń, dowiedziałem się, że w wielu przypadkach wyznaczają oni w zaproszeniach godzinę wcześniejszą od rzeczywiście zamierzonego rozpoczęcia, gdyż z góry zakładają, że zaproszeni się spóźnią. Zaproszeni natomiast, wiedząc z doświadczenia, że w Elblągu nic się nie rozpoczyna punktualnie – nawet posiedzenia – nie chcąc tracić cennego często dla nich czasu, przychodzą umyślnie później. Przeważnie o kwadrans, określany z nonszalancją kwadransem „akademickim”. Cała ta zabawa przypomina anegdotkę z notorycznym śpiochem, który co wieczór posuwał budzik o kwadrans naprzód – a rano ten kwadrans odliczał. Dlatego też czas najwyższy powiedzieć: dość tej kompromitującej i kosztownej zabawy! Czas to pieniądz! Jesteśmy za biedni, aby go tak trwonić. Tu, na tych łamach, będziemy w przyszłości bezlitośnie piętnowali zarówno spóźnialskich jak i niedołężnych organizatorów. Aż do skutku.
oprac. Olaf B.

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

O. k. - ponieważ oni znali rzymską maksymę - później zaczniemy - wcześniej skończymy ! I wszystko jasne !
Termpus (non) fugit! (2009.03.12)

info

0  
  0