Spotykają się tam szczególnie amatorzy doskonałych flaków, dorsza po grecku i wszelkich innych potraw rybnych. Dziennie przewija się tutaj ok. 800 osób miesięcznie obroty sięgają 200 tys. zł. Bar jest tak maleńki, że kolejki w porze posiłków wychodzą aż na ulicę, a w samym lokaliku jest raptem 5 stolików, przy których można spożyć posiłek. Jak nam cicho, na ucho szepnęła kierowniczka baru Maria Drapczyk, personel zmuszony jest czasem zwalniać tempo wydawania potraw, by czekający na to w kolejce mieli je gdzie spożyć. Biorąc pod uwagę - barowi przydałoby się większe pomieszczenie.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter