Gorzej jednak, jeśli takie kumoszki pracują w handlu. Nasza stała czytelniczka z Elbląga opisuje właśnie w liście do redakcji, w jaki to sposób została obsłużona w PDT.
- Ekspedientka była bardzo zajęta ożywioną rozmową widocznie z dobrym znajomym. Wobec tego stanęłam potulnie z boku i postanowiłam zaczekać, kiedy ekspedientka łaskawie skończy rozmowę i zwróci na mnie uwagę. Po dłuższej chwili ekspedientka zwróciła się do mnie: - czego pani chce?
Jej ton i spojrzenie powinny były mnie skłonić do natychmiastowego opuszczenia sklepu. Mimo to jednak poprosiłam o ranne pantofle nr 36. Ekspedientka rzuciła na ladę pantofle o trzy numery za duże. Podała mi następne i rzekła ze złością: „Niech pani najpierw przymierzy”.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter