Skutek lekkomyślności
Pewna kierowniczka kiosku elbląskiej PSS rozpaliła ogień w piecyku. Po sprzątnięciu pomieszczenia i sporządzeniu raportu sklepowego wyszła z kiosku i udała się do biura. Kiedy wracała stamtąd po 30 minutach, zauważyła dym wydobywający się z kiosku oraz milicjanta mocującego się z zamkniętymi drzwiami - czytamy w Dzienniku Bałtyckim z 18 lutego 1964 roku.