Po kilku godzinach (czytaj: po kilku butelkach "pełnego") zaczynają się zazwyczaj "gorące" dyskusje. W czasie tych polemik konsumenci operują nieodpartymi argumentami w postaci wyzwisk. Wynikają z tego sceny niezbyt porządne dla otoczenia. Co dziwniejsze "klientela" nigdy się nie zmienia. Seansom tym szczególnie sprzyja ogólne położenie kiosku obok zarośniętego, zaśmieconego i zarzuconego gruzem placyku, który niedużym wkładem kosztów można by było zmienić na estetyczny i przyjemny i naprawdę potrzebny plac zabaw dla dzieci.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter