Niedociągnięcia, które muszą być usunięte

2
18.07.2001
Środa, 18 lipca 1951r. Dziennik Bałtycki nr 194
Sprawę Krynicy Morskiej niejednokrotnie poruszaliśmy na łamach naszego pisma. Pisaliśmy o wspaniałym położeniu Krynicy i o jej popularności wśród urlopowiczów z całej Polski. Dzisiaj chcielibyśmy poruszyć parę niedociągnięć, które mogą i muszą być stanowczo usunięte dla dobrego imienia Krynicy Morskiej oraz dla wygody mieszkańców i robotniczych wczasowiczów. Zacznijmy od baru mlecznego. Otwarty w Krynicy Morskiej bar mleczny należący do Powiatowego Zakładu Mleczarskiego - niestety, nie spełnia swego zadania. Zaopatrzenie baru jest fatalne. Brak mleka, kakao, czy chociażby maślanki jest tak częsty, że wczasowicze i przyjezdni turyści... " prawie " się do tego przyzwyczaili. Kierownik baru mlecznego ( bardzo często przebywający w Elblągu) " zupełnie " się do tego przyzwyczaił i uważa to za normalne. Zresztą jak mi oświadczyła w dniu 12 bm. ekspedientka, kierownik stara się o zwolnienie i dlatego nie dba o zaopatrzenie. Według nas, trzeba mu w tym koniecznie pomóc i to szybko, zarówno dla dobra baru, jak i mieszkańców Krynicy Morskiej. Poza tym bar powinien posiadać chociażby 4 stoliki i 16 krzeseł, a tymczasem stojący w nim 1 stolik i 4 krzesła robią wrażenie symbolu, źle świadczącego o gospodarzach baru. Uruchomienie w niedzielę 8 lipca probierni Spółdzielni Rybackiej " Mierzeja" - powitane zostało z dużym zadowoleniem ze strony krynickiego społeczeństwa. Bo przecież być nad morzem i nie jeść ryby, to co najmniej dziwne - myśli sobie zarówno górnik z kopalni Brzeszcze, jak i członek spółdzielni produkcyjnej spod Rzeszowa, czy też włókniarz z Łodzi. Rzeczywiście probiernia została w terminie uruchomiona i nawet pierwszego dnia były ryby, ale już w poniedziałek, tj. na drugi dzień od godz. 13 do 13.45 ryb w ogóle nie było, a później okazało się, że jest jedynie leszcz na zimno. Poza tym stwierdza się brak obsługi, brak serwetek i złą organizację pracy. O "porządkach" panujących w probierni świadczy najlepiej uwaga ob. Marejczyka robotnika budowlanego z Warszawy, ul. Waryńskiego 18, wpisana do książki zażaleń, którą pozwolę sobie przytoczyć w całości: " To są kpiny - pisze ob. Marejczyk - goście czekają na obiecanego leszcza, by po godzinie dowiedzieć się, że właśnie podano ostatni kawałek i dalsze będą znów za... godzinę. Jedyne określenie - bałagan". Kierownik probierni zamiast siedzieć w gospodzie - winien zająć się raczej prowadzonym przez siebie lokalem. A kierownictwo w Elblągu też powinno poświęcić więcej uwagi probierni. Jedyny w Krynicy kiosk "Ruchu" nie zaspokaja potrzeb. Dlatego też przed kioskiem stojącym vis a vis "Bałtyku" gromadzą się długie kolejki po gazety, papierosy itp. Przydział gazet na Krynicę Morską jest stanowczo za mały. "Ruch" powinien uruchomić co najmniej jeszcze 1 kiosk w pustym stoisku Centrali Rybnej obok MHD. Z napojami chłodzącymi również coś szwankuje. Lemoniady z zasady w ogóle nie ma, natomiast jeżeli komuś na plaży zechce się piwa, musi przejść przez całą szerokość Krynicy aż do gospody, względnie probierni. Czy nie dałoby się uruchomić kilku kiosków w okolicy plaży? A może kierownictwo Ośrodka Wypoczynkowego przywróci do życia obecnie nieczynny ( nie wiadomo z jakiego powodu ) bufet? Z gospodą GS Elbląg - Nowakowo w Krynicy Morskiej było i jest jeszcze zupełnie źle. Zbyt długo czeka się na posiłki, a naczynia są często brudne. Zaopatrzenie, szczególnie w jarzyny, fatalne. Interesuje nas tylko jedna sprawa: w najbliższych dniach gospoda uzyska nowy (remontujący się w tej chwili) lokal. Zobaczymy, czy się coś zmieni? Jeżeli nie, to trzeba będzie koniecznie "kogoś" zmienić. W każdym razie nie wiemy, czym można sobie wytłumaczyć fakt, że w dniu 12 bm. po całej sali kursował od klienta do klienta tylko jeden nóż i to pożyczony podobno dzięki specjalnym "chodom", od kucharki w kuchni. Kierownictwo Gospody powinno również zwrócić uwagę szefowej kuchni, aby swoje dosadne uwagi pod adresem gości wyrażała możliwie ciszej... i delikatniej. I jeszcze jedna uwaga - należy ustawić w Krynicy Morskiej przynajmniej na głównych "arteriach" kosze do śmieci - wycieczkowiczów, (szczególnie tych parogodzinnych) prosimy - o nie zanieczyszczanie tej pięknej miejscowości. To byłyby chyba najważniejsze niedociągnięcia Krynicy Morskiej, które przy odrobinie wysiłku można by całkowicie usunąć, a które zupełnie niepotrzebnie "psują krew" przybyłym na wypoczynek ludziom pracy z całej Polski. (sg).
oprac. Olaf B.

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

myśli sobie zarówno górnik z kopalni Brzeszcze, jak i członek spółdzielni produkcyjnej spod Rzeszowa, czy też włókniarz z Łodzi... ja jestem gornik z kopalni bytom i ja was sie tu pytom, bo jestem tu z kobitom...
i mam na to zeton (2001.07.18)

info

0  
  0
Po 50 latach, wszystkie te mankamenty usunięto po tysiąckroć... tylko górnika, hutnika, włukniarkę i spółdzielcę nie stać na przyjazd do Krynicy Morskiej. Skończyły się czasy FWP! I chamy muszą spędzać urlopy w wypiardkowie koło swoich miejscowości. A swoją drogą to górnikowi kręci się w głowie od nadmiaru świerzego powietrza w Krynicy, wszak wszyscy oni to genetyczni mutanci, żyją AŻ 50 lat!
Drzazga (2001.07.18)

info

0  
  0