W kilka dni po wypadku, władze wojskowe komisyjnie zbadały wszystkie słupy murowane. Stwierdzono wówczas, że klika spośród nich należy rozebrać, grożą bowiem wywróceniem się. W związku z tym podcięto je z zamiarem wyburzenia i wywiezienia gruzu. Skończyło się jednak na oględzinach, podcięciu i decyzji. Słupy stoją dalej, bawią się przy nich dzieci, a odpowiedzialni za ten stan „śpią” w najlepsze i nie mają zamiaru dokończyć rozpoczętej pracy. Czyżby czekano na drugi wypadek?
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter