Nie trzeba się dziwić, że pierwsze dni odpoczynku i swobody niejednego "o zawroty głowy przyprawiają", zwiotczałą powłokę cielesną statystycznego obywatela - wczasowicza napełnia chwilowe szczęście...
Grozę budzi dopiero moment, gdy ów szczęśliwiec zetknie się z wodą. O tym jak bardzo brak nam w tej sytuacji rozsądku i odpowiedzialności, alarmuje prasa, radio i telewizja liczbami, które przerażają swoją wymową i zmuszają do coraz to nowych kroków i radykalnych obostrzeń w przepisach. Na próżno! Obywatel-wczasowicz jest przecież uparty: "Przepisy są przecież od tego, by je omijać", - mówi, a to potrafi robić dobrze, o wiele lepiej nić pływać...
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter