Nie, nie była to śniegowa kula. Miała ona bowiem charakterystyczny wygląd. Przechodnie uśmiechając się ironicznie spoglądali na moją czapkę. Nie mieli wątpliwości co do jej pochodzenia. Spadła ona z drzew otaczających Szpital Miejski, gdzie ulokował swoją siedzibę, liczny ród gawronów i wron…
…Byłem w mundurze, sytuacja była więc tym bardziej komiczna dla otoczenia, a upokarzająca i przykra dla mnie. Żołnierzowi nie wolno zdjąć czapki na ulicy. Zawróciłem więc i pomaszerowałem śpiesznie do domu. Takie „bombki” często spadają z drzew przy szpitalu na głowę przechodniów.
Nie jest to więc jedyny wypadek, który można by zbyć wesołym uśmieszkiem. Takie przygody nie należą do przyjemności i obowiązkiem władz miejskich jest zlikwidować siedlisko wron sprawiających tak nieprzyjemne niespodzianki.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter