Z przejścia tego korzysta codziennie dwukrotnie po kilkuset pracowników „Zamechu”. Dziś z chodnika tego niestety nic nie widać, gdyż pokrywa go spora warstwa śniegu i błota, a kilkuset pracowników „Zamechu” dwa razy dziennie dokonuje na tej drodze iście baletowej ekwilibrystyki, moczy nogi, niszczy obuwie i... klnie na czym świat stoi.
Czyż tenże „Zamech”, który potrafił zdobyć się na położenie chodnika niemałym nakładem kosztów i pracy, nie potrafi utrzymać go w stanie użyteczności? Wystarczy wysłać kilku robotników i sprawa załatwiona. Trzeba tylko chcieć.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter