Metraco Zagłębie Lubin od początku meczu grało twardą i podwyższoną defensywą, co mocno utrudniało naszym piłkarkom oddawanie rzutów z dystansu. Podopieczne Bożeny Karkut w 14. minucie prowadziły 5:2, a wtedy sygnał do ataku dała nasza kapitan. Joanna Waga znalazła sposób na obronę rywalek i mimo niedawnej kontuzji odważnie wchodziła na szósty metr. Do przerwy obie drużyny rzuciły tylko po osiem bramek i druga połowa miała rozstrzygnąć kto zgarnie dwa oczka. Zaraz po zmianie stron elblążanki odskoczyły na dwa gole, niestety przez ich proste błędy lubinianki błyskawicznie zniwelowały straty. Nasze piłkarki znów zbudowały sobie niewielką przewagę i również ją straciły. W 47. minucie to gospodynie miały jedną bramkę więcej, jednak było jeszcze mnóstwo czasu by przechylić szale zwycięstwa na swoją korzyść. Pięć minut przed syreną kończącą mecz tablica wyników po raz ostatni wskazywała remis. O tym co się później wydarzyło na lubińskim parkiecie nasze zawodniczki i elbląscy kibice chcieliby zapomnieć jak najszybciej.
- Moment kiedy Zagłębie nas przełamało to dwie-trzy pechowe dobitki i pechowe akcje w obronie - powiedziała Ewa Andrzejewska. - Przez cały czas kontrolowałyśmy sytuacje i nie możemy powiedzieć, że przez nieuwagę czy brak koncentracji przegrałyśmy. Zagłębie zagrało mądrze, miało trochę więcej szczęścia niż my. Kolejny raz zabrakło dosłownie niewiele i to najbardziej boli, bo oddajemy całe serce, tyle sił ile mamy. Niestety ktoś musi wygrać i po raz kolejny nie byłyśmy to my - dodała rozgrywająca Startu.
- Po raz kolejny coś się zacięło, my nie potrafiłyśmy trafić do bramki - mówiła Aleksandra Stokłosa.- Za szybkie decyzje, kontry rywalek. Chyba nie potrafiłyśmy stanąć tak twardo jak one w obronie. One nas biły, a my je głaskałyśmy. Podobnie było w Lublinie, na początku słabo, później goniłyśmy, MKS znów odskoczył i tak było też tym razem, tylko że było to w samej końcówce, a nie 40. minucie - zakończyła kołowa.[fotoc] Trener Andrzej Niewrzawa podkreślał, że jego drużyna zagrała dobry mecz - Od jakiegoś czasu wiemy, że Zagłębie jest dla nas niewygodnym rywalem. Byliśmy do tego meczu dobrze przygotowani i dobrze w niego weszliśmy, bo prowadziliśmy. Mieliśmy kilka niewykorzystanych sytuacji, cztery słupki, trzy sytuacje sam na sam w pierwszej połowie. Bardzo dobrze broniła Monika Wąż, ale wróciliśmy do gry i do przerwy było 8:8. Szkoda takiego wyniku, bo 12:8 dla nas byłby odzwierciedleniem czysto rzutowych pozycji, które sobie wypracowaliśmy. W drugiej połowie odskoczyliśmy na dwie bramki, ponownie mieliśmy klarowne sytuacje na podwyższenie rezultatu. Niestety blok, słupki, poprzeczki, Monika Maliczkiewicz nam to uniemożliwiły. Przegraliśmy po sportowej walce, bo zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. Zabrakło zimnej głowy w wykańczaniu pozycji rzutowych. Musieliśmy wypracowywać sobie czyste sytuacje i one były, jednak nie wszystkie zostały wykorzystane. To był jeden z naszych lepszych meczów i ta porażka boli. Do gry dziewczyn nie mam żadnych zastrzeżeń - podsumował trener.
Elblążanki przygotowują się do środowego meczu z Vistalem, który zostanie rozegrany w Hali Sportowo-Widowiskowej przy al. Grunwaldzkiej. Początek o godz. 18.
Patronem medialnym Kram Startu jest ElblÄ…ska Gazeta Internetowa portEl.pl