A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Rodzice nie róbcie tego, nie zabierajcie dziecku dzieciństwa
Nie poślę 6latka do szkoły. Później będą przedmioty bardziej abstrakcyjne jak matma, chemia fizyka, a do tego, to już rok różnicy w nauce dużo robi. Teraz fajnie bo 1-3,ale weźcie pod uwagę, dalszy rozwój dziecka. Teraz gotowe, a potem? Rok może bezstresowo siedzieć w przedszkolu, to niech siedzi. Bedzie miał jeszcze czas na naukę-aż do emerytury. Nie zabierajcie dziecku roku bezstresowej obserwacji świata!!!
Jakie bezczynne i nierozwojowe?? O czym ty bredzisz kobieto? Nie zostawiam dziecka samego sobie w czterech scianach tylko w zerowce. Tam dziecko ma przygotowanie szkolne. Tzn. ze tez sie uczy i rozwija, nabywa nowe umiejetnosci tylko posrod znajomych dzieci i pod okiem pani ktora dobrze zna.
Wez idz gdzies indziej narzucac swoj swiatopoglad. Kazdy rodzic ma swoj rozum i nie potrzebuje twojego. A poza tym nie pracowalas w przedszkolu, albo pracowalas ale nie jako nauczyciel. W kazdym razie nie masz wyksztalcenia pedagogicznego, bo bylabys z goła innego zdania.
Być może ze to jest przyczyną. Jednak nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ze jedne dzieci są po prostu bardziej inteligentne, a inne mniej
Połowę komentarzy pochodzi od nauczycieli bojących się o swoje stołki.
Należy się solidnie zastanowić dlaczego nauczyciele tak mocno zachęcają /naciskają/ na rodziców ab 6 latki posłać do szkoły - bo jest ich za dużo do brania kasy!!!!! Najpierw należy sprawdzić czy szoła i nauczyciele są przygotowani do nauczania sześciolatków, następnie wszystkich którzy mają prawa emerytalne wysłać na emerytury a nie trzymać do śmierci bo to znajoma albo ciotka.
Nie bardzo rozumiem dlaczego pozostawienie dziecka kolejny rok w przedszkolu byłoby blokowaniem jego rozwoju. Moją córkę chciałam zapisać do szkoły jako 6-latkę. Umiała pisać, czytać, liczyć, wydawało mi się, ze szkoda czasu na przedszkole. Emocjonalnie nie była jednak gotowa - bała się hałasu, przerażały ją nowe sytuacje, miejsca. Została w przedszkolu. Panie fantastyczne, mimo ówczesnego zakazu dzieci miały książki i uczyły się pisać, czytać, liczyć. Przy tym miały czas na zabawę. Po szkole był czas na zajęcia dodatkowe - basen, plastykę, łyżwy, czas dla rodziny i koleżanek. W szkole córka spędzała 9 h - oboje pracujemy więc niestety świetlica. Kto w szkole był to wie jaki jest tam hałas. Przychodzi zmęczona i ma tonę lekcji do odrobienia. Teraz jest w czwartej klasie i miewa po 4 sprawdziany w tygodniu. Mimo, że jest świetną uczennicą - uczy się nawet w weekendy. Ciekawość świata, którą miała w przedszkolu gdzieś się zapodziała. Nie ma siły i czasu na samodzielne poznawanie świata. Bo musi się uczyć. Coraz częściej powtarza, że nienawidzi szkoły.
Dla mnie ważniejszy jest rozwój emocjonalny dziecka a nie jakiś zasrany darmowy tablet.!!!
To nie tylko nauczyciele, a głównie urzędasy bojący się o stołki i premie:
". .. powrót sześciolatków do przedszkoli wiąże się z mniejszą subwencję oświatową dla samorządów. Chodzi o około 1,6 miliarda złotych. Inne konsekwencje to spadek zatrudnienia w szkolnictwie, brak miejsc dla trzylatków w przedszkolach, „pusty” rocznik w szkołach i łączenie klas. "