Klasyczna lekcja odeszła do lamusa (akcja portEl.pl)

23
23.02.2016
Klasyczna lekcja odeszła do lamusa (akcja portEl.pl)
Fot. AD
Sześciolatki są obecne w szkołach. Wszystkie placówki musiały spełnić określone wymogi, aby najmłodsi uczniowie czuli się w nich jak najlepiej. Jak teraz wygląda lekcja w pierwszej klasie i jak dzieci odnajdują się w nowej rzeczywistości?
 - Zajęcia sześciolatków są dostosowane do ich możliwości, do wieku, percepcji i przede wszystkim do ich potrzeb – mówi Hanna Szuszkiewicz, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 4. - Wszystkie szkoły nastawiają się na taką pracę już od dawna. Dzieci większą część lekcji spędzają na dywanie, uczą się przez zabawę i relaksują wtedy, gdy nauczyciel widzi taką potrzebę. Nie ma 45 minut lekcji – to już odeszło do lamusa.
   Jak opowiada Hanna Szuszkiewicz, wszystkie zajęcia zaczynają się od spotkania na dywanie.
   - Cały pierwszy semestr to głównie integracja i adaptacja dziecka – dodaje pani dyrektor. - Także przede wszystkim dywan, poznawanie się, zabawa, dopiero później ławka, rysowanie i literki. Dzieci bardzo szybko się adaptują. Już po dwóch miesiącach bez problemu wytrzymywały 25 minut w ławkach rysując na przykład szlaczki.
   - W tej chwili lekcje wyglądają zupełnie inaczej niż kiedyś – dodaje Elżbieta Tyburska, nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej ze Szkoły Podstawowej nr 23. - Lekcja trwa 45 minut z czego około 15-20 minut jest przy stoliku, a jej większa część odbywa się na dywanie i dzieci uczą się poprzez zabawę. Sześciolatki nie potrafią się skupić na długo, są bardzo żywe i bardzo ruchliwe. Jeśli sześciolatek jest dojrzały emocjonalnie, to bez problemu da sobie radę w szkole.
   Dzieci ze SP nr 4 zgodnie twierdzą, że w szkole jest fajnie.
   Lepsza jest szkoła niż przedszkole, bo tam było dużo zabawek, a tu można się uczyć – mówi Alicja.
   - Uczymy się literek, dużo już się ich nauczyliśmy – dodaje Nikola.
   - W szkole się uczymy i wychodzimy na przerwy. Uczymy się liter – opowiada Natan.
   - W szkole jest lepiej, bo w przedszkolu mniej pracowaliśmy. Ja lubię się uczyć i tak pracować – twierdzi Staś.
   Już we wtorek, 1 marca, pokażemy jak wyglądają zajęcia dla sześciolatków w przedszkolu.
K

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
dokładnie mój synek z rocznika 2009 musiał iść do szkoły jako 6 latek i zarówno syn jak i ja jestesmy z tego bardzo zadowoleni. Do przedszkola chodził bardzo niechętnie za to do szkoły cieszy się na samą myśl że do niej idzie. Dużo jest nauki poprzez zabawę a kadra jest świetnie wyszkolona. Jestem zadowolona
mama6latka (2016.02.23)
cieszymy sie mamusiu razem z Toba
tatusiowie (2016.02.23)
ble, ble, ble, tak samo mówili jak zachęcali aby syna oddac do szkoły jako 6 latka, a potem co się okazuje? uwaga, za uwaga, że nie siedzi w ławce, że się kręci, że cos tam robi itd, jazda na cąłego, kompletnie zapomnieli, że dla 6 lata przesiedzieć w ławce 45 minut to katorga nie do wytrzymania, do tego jeszcze na przerwach zakaz biegania, całe te szkolnictwo jest ukeirunkowane na nauczanie mumii egipskich a nie rozbrykanych małych chłopców, najlepieju aby dzieciak był jak manekin to wtedy byłby idealny dla nauczycieli
niedajciesięoszukać (2016.02.23)
Chyba nie masz dziecka jednak w szkole, bo nie wiesz o czym piszesz. Mam córkę w drugiej klasie i nawet teraz nie siedzą 45 min w ławce. Nikt nie stawia uwag za kręcenie się, a jeżeli dzieci tracą koncentrację, to pani robi im przerwę, idą na dywan pobawić się, albo pani im czyta. Tym bardziej dotyczy to 6-latków, potwierdzają to znajomi rodzice. Co do biegania na przerwie, to bardzo dobrze że jest zakaz. Wyobraź sobie, że wszystkie dzieci biegają na przerwie - karetki nie nadążyłyby ich przewozić do szpitala. Jako rodzic powinnaś zapewnić dziecku wybieganie po szkole - można iść do parku lub zapisać dziecko na jakieś zajęcia ruchowe. Zarówno w szkole jak i w pracy a także w domu obowiązują jakieś zasady, których należy nauczyć się przestrzegać i nie chodzi o wychowywanie manekinów, ale dostosowanie do rzeczywistości- takie jest życie.
(2016.02.23)
A moim zdaniem nie ma co narzekać, tym bardziej, ze daleko naszym programom do programów nauczania w takiej na ten przykład Szwecji. Trzeba tylko trochę "pogoglować". .. i pozostaje tylko zazdrościć ichniego fajnego sposobu nauczania.
(2016.02.23)

info

3  
  2
Szkoła jest przygotowana ale program nauczania to jakaś masakra. Gonią ciągle, żeby zdążyć go zrealizować. Dziecko nie ma czasu usystematyzować tego co się nauczyło. A już na pewno nie ma czasu na zabawę w szkole.
(2016.02.23)
co do programu, to wydaje mi się, że zależy to od nauczyciela. Zauważyłam to w szkole moich dzieci. Doświadczony nauczyciel programu nie traktuje sztywno, dokłada swoje pomoce, niektóre tematy mniej interesujące pomijają, robią coś spoza programu. .. a nauczyciel młody leci z podręcznikiem strona po stronie i goni jak na wyścigach. Ale generalnie szkoła jest ok. Maja fajne zabawy, konkursy, wycieczki, super zorganizowane zabawy na świetlicy. Dziecko 7 letnie chętnie chodzi do szkoły.
(2016.02.23)
Mam dwoje dzieci w podstawówce. Starsza ma doświadczonego nauczyciela i ta Pani wie jak postępować z dziećmi. Rzeczywiście większość czasu spędzali na dywanie, na zabawach. Młodsza (w pierwszej klasie) ma młodszego stażem nauczyciela i jest ogromna różnica. Współczuję sześciolatkom. Uważam, że wybór należy zostawić rodzicom, a euforyczne opinie o wspaniałym przygotowaniu szkół i nauczycieli traktować z przymrużeniem oka.
(2016.02.23)

info

8  
  1
Moja córka jest z rocznika 2009 więc nie mieliśmy wyboru i poszła jako 6-latka. Dobrze sobie radzi ale nie oszukujmy się każde dziecko jest inne i są takie co mają poważne problemy zarówno ze skupieniem jak i z nauką. Nauczyciele mówią że dzieci nie siedzą 45 min w ławce. Bzdura. W szkole mojej córki sama wychowawczyni przyznała że jest to nierealne ponieważ każde dziecko pracuje w innym tempie a każde musi zrobić zadania w ćwiczeniach na lekcji i tak jedne dzieci po 20 min maja skończone a inne jeszcze siedzą i robią zadania. Przecież nauczycielka połowy nie wyśle na dywan bo będą przeszkadzać innym. Mydlenie oczu. Problem polega też na tym że dzieci mają różny poziom przygotowania jedne w ogóle nie piszą i nie czytają nawet nie potrafią prawidłowo trzymać ołówka w ręku a inne wręcz przeciwnie czytają, piszą i trochę się nudzą na tych lekcjach. Poza tym są szkoły które są przeludnione jest za dużo klas i dzieci chodzą na zmiany, a to już jest chore.
kli (2016.02.23)
ale to, że dziecko nie zna podstaw i nie potrafi trzymać ołówka, to nie wina szkoły prawda? dzieciom od drugiego roku życia kupuje się tablety, bez problemu obsługują smartfony, ale nauka literek czy czytania, to odbieranie dzieciństwa?
(2016.02.23)