Do napadu doszło w maju 2001 roku. W dzień wypłaty trzech zamaskowanych napastników wbiegło do biurowca firmy i grożąc bronią nakazali wydanie pieniędzy. Chwilę później uciekli z miejsca zdarzenia. W tej sprawie oskarżono trzech pracowników firmy, którzy właśnie tego dnia przyszli do firmy po swoje pensje. Sąd nie znalazł dowodów, które obciążałyby któregokolwiek z nich i poddał w wątpliwość zeznania jedynego świadka napadu.
Dla trzech mężczyzn wyrok uniewinniający to wielka ulga.
- Kamień spadł mi z serca, trudno opisać to, co musieliśmy przeżyć - opowiadali po wyjściu z sali rozpraw. - Ni stąd, ni zowąd ktoś zabiera nas z ulicy i nie wiadomo, dlaczego. Znaleźliśmy się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie.
Mecenas Bernadeta Strzelecka zapowiada, że wszyscy trzej mężczyźni będą ubiegać się o odszkodowanie, ponieważ spędzili kilkanaście miesięcy w areszcie.
- Pobyt w areszcie wycisnął piętno na ich psychice, a jeden z panów stracił w tym czasie mieszkanie i stał się osobą bezdomną, więc konsekwencje tego pobytu są wręcz dramatyczne. Właśnie widzę, że panu łzy pojawiły się w oczach. Składaliśmy zażalenia i wnioski, ale sąd był nieugięty. Mówiono cały czas o prawdopodobieństwie popełnienia tego czynu i o możliwości matactwa - powiedziała mecenas Strzelecka.
Wyrok nie jest prawomocny. Uniewinnienia w procesach karnych zdarzają się rzadko, ale już dzisiaj można mówić o zwycięstwie sprawiedliwości i o... porażce organów ścigania.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter