Dość skrajne poglądy znanego polityka wywołały oburzenie wśród części słuchaczy. Bo jak zgodzić się ze stwierdzeniem, że żyjemy w ustroju niewolniczym tylko dlatego, że niektóre leki są na receptę i że musimy zapinać pasy bezpieczeństwa podczas jazdy samochodem tak, jak to regulują przepisy, albo, że jesteśmy mniej cywilizowani niż Irakijczycy, bo nie mamy dostępu do broni. O ile można się zgodzić z tym, że ustrój demokratyczny jest pełen braków i wypaczeń, złem koniecznym, na które się godzimy, na razie nie znalazł się chyba nikt, kto by wymyślił coś lepszego.
- Jesteśmy własnością państwa, niewolnikami, bo narzuca się nam, w jakim wieku do szkoły mają pójść nasze dzieci oraz czego mają się w niej uczyć – mówi ultraprawicowy polityk. - Odeszliśmy od cywilizacji europejskiej, bo dawniej prawdziwy mężczyzna nigdy nie wziąłby nic za darmo, a dziś wszystkim się coś należy. Dziś korzystamy z dotacji unijnych, a kiedyś na wszystko trzeba było zapracować. Dziś uczy się nas żebractwa, że dostanie coś darmo jest dobre – dodaje. - Uczono nas także, że mężczyzna musi być agresywny, musi się bić o swoje. Dziś agresję się tępi, bo niewolnik nie może przecież się buntować. Kiedyś uczono, że mężczyzna powinien oddać swoje życie za kobietę, walczyć o prawdę, honor. A dziś mówi się w kościele, że to życie jest największą wartością! To już nie Bóg, honor, Ojczyzna, prawda? Dziś mężczyzna boi się zginąć na polu walki! Mamy do czynienia z całkowitym upadkiem moralnym!
Skoro wolność postulowana przez prezesa partii Kongres Nowej Prawicy ma zmierzać ku temu, by każdy człowiek we wszystkich dotyczących go sprawach samostanowił o sobie, nie przychodzi mi na myśl nic innego jak tylko chaos i anarchia.
Sukcesywne zniewolenie człowieka zawdzięczamy według polityka również współczesnej edukacji: - Dziś celowo obniża się poziom nauczania – mówi Krowin-Mikke. - Dziecko niewolnika nie może być przecież dobrze wykształcone. Celowo ogłupia się dziś dzieci. Tworzy się klasy integracyjne, w których uczy się, że nie powinno się śmiać z dzieci z deficytami intelektualnymi tj. z debili, że trzeba ich taktować jak równych partnerów.
W myśl słów kontrowersyjnego polityka Polska ma jeszcze szansę na wyzwolenie się z „okupacji unijnej”, a może to nastąpić dzięki przyjęciu prawa, które funkcjonowało w naszym państwie przed stu laty, dzięki zlikwidowaniu podatku dochodowego i zasiłku dla bezrobotnych oraz przywróceniu kary śmierci: - Co by było, gdyby Korwin-Mikke przejął rządy w Polsce? – pyta polityk. – Trzy miesiące totalnego burdelu, a potem dziesięć proc. wzrostu gospodarczego rocznie, co spowodowałoby, że w przeciągu pięć i pół roku dogonilibyśmy Niemcy. Należy tylko przestać nagradzać tych, którzy nie pracują, a nagradzać tych, którzy pracują, a nie obciążać tym, by ich podatek szedł na zasiłki dla bezrobotnych. Polska nie jest dziś suwerenna, podlega bowiem prawu unijnemu. Dobry Europejczyk musi nienawidzić Unię Europejską za to, co zrobiła z Europą. Póki jest szansa, musimy walczyć, bo chcemy wrócić do cywilizacji.
Gdy tak tego słucham, przychodzą mi na myśl dwa słowa: utopia albo anarchia. Jak świat światem, wszyscy przecież wiemy, że jedno jest niemożliwe, a drugie niebezpieczne.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter