A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Tak, bo fakt że znajomi dzwonili, a ekspedientki mówiły to przecież o czymś świadczy, czyż nie?! Jak wyglądała pani rozmowa z córką na ten temat? Czy i co dziecko wie o tym wydarzeniu? A może trzymane jest w błogiej nieświadomości, a rodzice roztaczają nad nim żmudna bańkę bezpieczeństwa?
nie 'żmudną' a 'złudną' miało być - mój błąd.
do "rodzic 10-latki" - widzę że się nie rozumiemy. Nie twierdzę że należy mu się śmierć, dożywocie czy "macanie" przez współwięźniów. Twierdzę tylko że bardziej litujecie się i martwicie się losem oprawcy niż jego ofiar. Uważam że przede wszystkim powinno się zapewnić bezpieczeństwo przyszłym niewinnym ofiarom takich ludzi. Jeśli jest zatem W PEŁNI SKUTECZNY sposób wyleczenia takich zboczeńców, to powinni zostać poddani takiemu leczeniu. Jeśli jednak występuje ryzyko, że po wypuszczeniu na wolność nadal będą dopuszczali się takich czynów, to trudno - nie powinni nigdy mieć kontaktu ze społeczeństwem. W tej chwili niestety prawo wyżej stawia prawa do wolności i spokojnego życia przestępcy, niż jego niewinnych i bezbronnych ofiar i to jest ZŁE prawo! Prawo powinno przede wszystkim chronić normalnych obywateli. Nie może być tak, że wszyscy litują się nad pedofilem, który potem niszczy życie kolejnym niewinnym i bezbronnym dzieciom oraz ich rodzinom.
Zwykle zgadzam się z opinia pana Wojtka, ale niestety, dzis-nie do końca. Piszac o "pedofili" nie wziął Pan pod uwagę tego, co rzeczywiście miało miejsce. Bo gdyby np Pana ktoś napadł, podciął kolana a potem dusił i przewrócił na ziemie- czy też uważał y Pan, ze kilka sesji u psychologa załatwi problem kogoś takiego? A co by się działo, gdyby osoby postronne nie sploszyly pedofila- lub raczej: bandyty?Mimo łagodnego charakteru, uważam, ze czyny, których chłopak się dopuścił, są poważne i nie chodzi tylko o pedofilię. .. .
NIe tyle ten chłopak jest pedofilem, bo różnica wieku między nim, a ofiarami nieduża, ile potencjalnym gwałcicielem.
nikt tu nie współczuje sprawcy, w artykule też nie widzę oznak współczucia dla chłopaka a jedynie opis rzeczywistości. Czyn jego jest haniebny, nie ulega wątpliwości. Sama w wieku 11 lat byłam zaczepiona przez takiego zwyrodnialca, facet pewnie do dziś chodzi po ulicach. Musi być już w podeszłym wieku. Poradziłam sobie na szczęście, parę kopów w przyrodzenie pomogło, zwiał. Nikt się nade mną nie litował, rodzice pokiwali smutno głowami, nikomu nie przyszło do głowy gdziekolwiek to zgłaszać, bo komu? Milicji? I żeby było jasne nie mam jakiejś traumy. A może powinnam mieć ? Nie, ciągle nie mam. Może dlatego że miałam refleks i "podwórkowe" maniery. Czasy się chyba po prostu zmieniły, kiedyś inaczej radziliśmy sobie z problemami, chłopaki też dawali sobie po razie a potem szli razem na piwo. Kto nie słyszał z mojego pokolenia o "czarnej wołdze"?. Problem zawsze istniał. Tu nie chodzi o przyzwalanie na tego rodzaju czyny tylko o zachowanie zdrowego rozsądku, nie nakręcanie agresji i rozmowy, rozmowy : z dziećmi, z uczniami. Rodzice, psychologowie, pedagodzy szkolni, do dzieła! Młodzież jest naprawdę zagubiona i nie umie sobie radzić z problemami, mimo że ma wujka googla do dyspozycji
To obrzydliwe, co Pan napisał, panie Gęsicki- biedny 16-latek z hormonami powinien pójść z ojcem do burdelu. No naprawdę, zarabiście
A ja w wieku 12 lat doświadczyłam czegoś takiego, jak te dziewczynki, i choć dziś mi to już zwisa, to przyznam, ze ładnych 5-6 lat to przeżywałam, i to bardzo cięzko
edek. .. tyle twoje co sobie popiszesz i ci ewentualnie ulzy frustracie, niczego nie zmienisz. Zycie a internet to dwa odmienne bieguny :D
ffffiffff jak już to autor ma Włodek na imię