UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
nikt tu nie współczuje sprawcy, w artykule też nie widzę oznak współczucia dla chłopaka a jedynie opis rzeczywistości. Czyn jego jest haniebny, nie ulega wątpliwości. Sama w wieku 11 lat byłam zaczepiona przez takiego zwyrodnialca, facet pewnie do dziś chodzi po ulicach. Musi być już w podeszłym wieku. Poradziłam sobie na szczęście, parę kopów w przyrodzenie pomogło, zwiał. Nikt się nade mną nie litował, rodzice pokiwali smutno głowami, nikomu nie przyszło do głowy gdziekolwiek to zgłaszać, bo komu? Milicji? I żeby było jasne nie mam jakiejś traumy. A może powinnam mieć ? Nie, ciągle nie mam. Może dlatego że miałam refleks i "podwórkowe" maniery. Czasy się chyba po prostu zmieniły, kiedyś inaczej radziliśmy sobie z problemami, chłopaki też dawali sobie po razie a potem szli razem na piwo. Kto nie słyszał z mojego pokolenia o "czarnej wołdze"?. Problem zawsze istniał. Tu nie chodzi o przyzwalanie na tego rodzaju czyny tylko o zachowanie zdrowego rozsądku, nie nakręcanie agresji i rozmowy, rozmowy : z dziećmi, z uczniami. Rodzice, psychologowie, pedagodzy szkolni, do dzieła! Młodzież jest naprawdę zagubiona i nie umie sobie radzić z problemami, mimo że ma wujka googla do dyspozycji
molestowana