Mieszkaniec jednego z domów jednorodzinnych w sąsiedztwie schroniska pozwał miasto, bo jest ono właścicielem schroniska.
Władze miasta odpierają zarzuty: schronisko istnieje od 40 lat, a właściciel kupił działkę, kiedy obiekt już istniał, więc powinien wiedzieć, że w sąsiedztwie są psy.
Według Agnieszki Wierzbickiej, kierowniczki schroniska, koszt budowy takich ekranów oszacowano na ok. 1,6 mln zł, a wcale nie dają one gwarancji, że będzie ciszej. Rozwiązaniem, choć nie mniej kosztownym, byłoby przeniesienie schroniska w inne miejsce, ale można podejrzewać, że potencjalni sąsiedzi również będą protestować.
Według opinii powołanego przez sąd biegłego, normy hałasu w rejonie schroniska są przekroczone, natomiast nie są to jednostajne natężenia hałasu.
Jaką decyzję podejmie sąd? Czy miasto czeka kolejny, niezaplanowany wydatek? Swoją drogą, sprawa może być precedensowa w skali kraju, jeśli budowa domu w sąsiedztwie schroniska dla zwierząt skutkowałaby koniecznością przeniesienia schroniska.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter