Nie taki znowu cud?

21
26.04.2013
Nie taki znowu cud?
– To ciekawe znalezisko, ale w tym miejscu to nic nadzwyczajnego – twierdzi Tomasz Gliniecki z elbląskiego Muzeum (fot. WS)
Podczas prac związanych z budową mostów i nabrzeża natrafiono na barkę, która od dziesięcioleci spoczywała na dnie rzeki Elbląg. Dla wykonawcy inwestycji znalezisko było przeszkodą, którą należało usunąć. Dla wielu jednak to skarb z przeszłości, który pobudza wyobraźnię. – To ciekawe znalezisko, ale nic nadzwyczajnego – twierdzi Tomasz Gliniecki z Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu.
Wody rzeki Elbląg skrywają niejedną tajemnicę. Przekonali się o tym pracownicy firmy, która zajmuje się inwestycją związaną z budową mostów oraz nabrzeża.
   - Wykonawca natrafił w wodzie na starą, zwaloną konstrukcję mostu – opowiadał w sierpniu 2012 r. inżynier kontraktu Tadeusz Brzeziński. - Kolejnym problemem było usunięcie starych filarów mostu opartych na palach. Pokonanie tych trudności wymagało podjęcia dodatkowych robót, których również z braku archiwalnej dokumentacji nie dało się przewidzieć.
   Pod lustrem wody skrywała się również… barka rzeczna, którą w tym tygodniu udało się podjąć i odholować do brzegu. Skąd się tam wzięła, kto ją „zgubił” i kiedy? Czy uda się to wyjaśnić?
   - Z jednej strony ta barka jest ciekawym znaleziskiem, ale z drugiej – to nic nadzwyczajnego – zauważa Tomasz Gliniecki z Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu. - Przecież rzeka Elbląg przez lata całe, ba, wieki była trasą żeglowną. Pozostaje tylko pytanie czy jesteśmy w stanie powiedzieć w jakich okolicznościach, dlaczego barka znalazła się na dnie.
   - W czasie II wojny światowej, właściwie do momentu walk o Elbląg i zdobycia miasta na przełomie stycznia i lutego 1945 r., raczej ta barka nie mogła być zatopiona, bo była to trasa żeglowna – tłumaczy Tomasz Gliniecki, który jest pasjonatem elbląskiej historii, szczególnie okresu wojennego. - Ale w czasie walk mogła być taka sytuacja. 24 stycznia, dzień po rajdzie Diaczenki, zgromadzonych na nabrzeżu cywilów, którzy chcieli się ewakuować, ostrzelały słynne sowieckie katiusze. W tym czasie mogło się zdarzyć tak, że jedna z barek nie popłynęła, aczkolwiek widzimy, że ta barka była załadowana żelastwem więc i taka teoria musiałaby odpaść. Gdybyśmy szli jeszcze dalej – kontynuuje - czyli weszli w czasy powojenne to mamy dwie możliwości. Pierwsza jest taka, że ktoś chciał transportować rzeką rzeczy, które wymontowano z zakładów przemysłowych działających na terenie Elbląga. Wiele wywożono wówczas do Rosji. I kolejna możliwość - kiedy mamy już stocznię nr 16 czy zakłady mechaniczne im. Karola Świerczewskiego, płynie transport i z jakiegoś powodu barka zatapia się. Jest tak ciężka, że nikomu nie chce się jej podnosić, a czasy są takie, że się o tym głośno nie mówi. Bo kto będzie opowiadał, że na przykład na początku lat 50., w czasach stalinowskich, barka zatonęła. Żadne gazety wtedy o tym nie pisały. Ale teraz może znajdzie się ktoś, kto sobie przypomni, że taka sytuacja była – zastanawia się Gliniecki. – To mogła być bardzo prozaiczna sprawa – dodaje. – Może barka była przeładowana, nastąpił przechył na jedną burtę i całość poszła na dno? Tu jednak fachowcy od spraw morskich mogliby powiedzieć, jaka sytuacja mogła się wydarzyć. Ta barka jest w miarę cała więc najprostsze wyjaśnienie może okazać się najbardziej trafne.
   
A

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
to barka, którą hitler uciekł w marcu 1945 roku do Elbląga, chciał pochylniami przedostać się do Ostródy by potem osiedlić sie pod zniemionym nazwiskiem w Kisielicach, operacja się nie udała, barka zatoneła, hitler próbował wpław płynąć dalej ale jego los nie jest znany, niedługo Wołosząński ma nakręcić film o tym zdarzeniu
prawdziwy historyk (2013.04.26)

info

0  
  0
To była brzoza. Podwodna ma się rozumieć; )
an-tekk (2013.04.26)

info

0  
  0
a Mariusz Zlewandowki jeszcze nic nie napisał, przecież wie i się na na takich sprawach ten nasz ekspert od wszystkiego
(2013.04.26)

info

0  
  0
Panie Gliniecki, byl pan dziennikarzem, czyli człowiekiem, od którego wymaga sie rzetelności, ale Pan zamiast sprawdzić, snuje na wszelki przypadek sensację, choć jednocześnie twierdzi, że to znalezisko, to nic nadzwyczajnego. Nie bądź Pan elblaski Maciar.
elbing (2013.04.26)

info

0  
  0
Latarka świeciła czy nie to prawda czy fałsz?
(2013.04.27)

info

0  
  0
"barka" i "elbing" ale macie nas. .. ane pod kopułami. Czytać ze zrozumieniem bałwany.
Ech (2013.04.27)

info

0  
  0
Ciekawa książkę Tomka Glinieckiego ostatnio wydało Wydawnictwo URAN- "Elbląg czasów wojny "!!!!
(2013.04.27)

info

0  
  0
kapitan tej barki popełnił sepupu i barka zatopiła się
ekspert (2013.04.27)

info

0  
  0
Facet daje normalne, dopuszczalne scenariusze wydarzeń. Czepiacie się go jakbyście mieli coś do niego prywatnie. Zazdrość w oczy kole?
Elblążanka 9191 (2013.04.27)

info

0  
  0
Jeżeli to jest historyk wykształcenia, to by napisał coś na poziomie, a nie jakieś dyrdymały. Człowiek od wszystkiego to znaczy od niczego.
histeryczka (2013.04.27)

info

0  
  0