O jego wyprawie wie już cała Polska. Marek Minkus, rolnik na co dzień mieszkający w Kamieńcu na Śląsku, postanowił, że przejedzie trasę o łącznej długości ok. 2700 km. W swoją podróż wyruszył 23 lutego br., do domu chce wrócić po tygodniu. Jego trasa wiedzie od Kamieńca do…Kamieńca, dookoła granic Polski, m.in. przez Jelenią Górę, Stargard Szczeciński, Choczewo, Bielsk Podlaski, Lubaczów czy Wadowice. Połowę trasy ma już za sobą, a dzisiaj (26 lutego) minął także Elbląg. Razem z nim podróżuje również Maurycy Hankiewicz z Śląskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, który całą wyprawę dokumentuje.
– Myślałem o tym od pięciu lat, ale jakoś nie udawało się tego sfinalizować. Dopiero w tym roku postanowiłem ruszyć – wyjaśnia Marek Minkus. – Ta podróż mnie nie męczy, a to dlatego, że rolnik spędza większość czasu w ciągniku. To dla mnie duża przyjemność- po prostu jechać i oglądać krajobrazy.
Jak sam mówi na terenach północnych nie był nigdy, nawet na urlopie. Teraz miał ku temu okazję, przemierzył już północny pas Polski. [fotoc]
– Podczas pierwszego dnia mojej podróży kierowcy w ogóle nie reagowali, nie wiedzieli o co chodzi, ale media zrobiły swoje i od niedzieli jestem rozpoznawalny – mówi rolnik. – Kierowcy cieszą się na mój widok, są przyjaźnie nastawieni. Jedziemy cały czas 40 km/h, ale zdarza się, że nawet im „uciekamy” – dodaje z uśmiechem.
Ciągnik (pieszczotliwie zwany „Pszczółką”), którym jedzie Marek Minkus, przed wyprawą został gruntownie sprawdzony w warsztacie, nie zawiedli również sponsorzy, którzy ufundowali olej i opony. Ta dość pokaźna machina z silnikiem o mocy 150 KM zużywa średnio 25 litrów paliwa na 100 km.
Podróż, która zapewne zapisze się na kartach historii, ma zakończyć się 2 marca.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter