A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Ty, ez POdpisu. Sam jesteś burak. Udajesz wielkomiejscowego a Ci słoma z utów wychodzi. Też pochodzisz se wsi, jak wszyscy. Zadowolony?Nie dziwię się, że w tym Eblążkowie nic nie wychodzi, skoro same "buraki' jak ten bez Podpisu tu mieszkają. Nic Wam nie pasuje.
Trasa do ażantarni została skrucona przez ówczesne władze PRL. Tam wydarzył się potworny wypadek, jak na tamte czasy.
Do qwez zobacz to http://pl.wikipedia.org/wiki/Tramwaje_w_Elbl%C4%85gu , czasem marzenia się spełniają.Pozdrawiam
Zrobcie artykul o dawnej lini do Bazantarni.
nigdy tam czlowieka zaoraja
17 lat przejezdziłem jako kierowca autobusu miejskiego w Elblągu. Totalny syf i chyba jakaś tajemnicza zmowa rządzących w komunikacji miejskiej w Elblągu jeśli chodzi o zarobki. .Teraz pracuję w Gdańsku i zarabiam prawie 2 razy więcej niż w Elblągu. Za tą samą robotę. Chore miasto. Paulinka - pozdrawiam. Jak będziesz miała okazję to spieprzaj do trójmiasta. Naprawdę warto.
Nie spieprzy, tata dyspozytor, ona kurs za darmo z Urzedu Pracy, za chwile dostanie fuche dyspozytora albo cos lepszego. Po co uciekac do miasta gdzie nie ma sie ukladow i znajomosci.
Z całym szacunkiem dla Pani Pauliny -25-latnia "młoda, energiczna, niezwykle komunikatywna" i całkiem ładna dziewczyna swoje ambicje zawodowe kończy na powożeniu tramwajem. Czy to miasto z każdego spuszcza powietrze? Ze mnie już dano.
Jestem kobieta pracująca żadnej pracy się nie boje
Prof. Alosza Awdiejew z UJ opowiedział kiedyś taki dowcip o tramwajach w Moskwie: Pewien nowobogacki, mocno podpity wsiadł późno w nocy na przystanku końcowym do tramwaju i zażyczył sobie u motorniczego kurs do podmoskiewskiej dzielnicy - Ależ tam tramwaj nie jeździ, nie ma tracji! - usłyszał. Jak to nie! - proszę zawołać tych biednych i zmarzniętych ludzi stojących na przystanku! Następnie z opasłej teczki wypełnionej sztapelkami równo poukładanych dolarów - wyjął kilka tysięcy, obdzielił oczekujących i polecił pchać tramwaj do przodu. Sam następnie zdrzemnął się. Nad ranem motorniczy budzi go i mówi: - no prawie jesteśmy na miejscu, ale kilkadziesiąt metrów musi iść Pan pieszo - dalej się nie da jechać - przed nami olbrzymia dziura w ziemi. - Spokojnie - nic się nie stało, - ja tu wczoraj przyjechałem metrem!!!!!