A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
A to, że instruktorzy uczą na roboty to już wina egzaminatorów. Chyba, że tylko ja jeden spotkałem się z takim czymś, że egzaminatormistrz popyla z linijką na egzaminie. Nie mówie, że każdy ale nigdy nie wiadomo na kogo się trafi.
L-ki precz z ulic w godzinach szczytu jak wracam z pracy!!!!! Instruktorom bardziej opłaca się stać w korkach niż uczyć jazdy tak jak należy!!! Oszczędzają paliwo i dorabiają do tego ideologię!!! Kursant niczego się nie nauczy stojąc w korku!!!
Może elki offroadowe? Na Modrzewinie nie ma dróg, nie będzie zagrożenia; )
Tak na serio- pomysł bezsensowny. W nauce jazdy zachowanie innych uczestników ruchu ma ogromne znaczenie. Jazda po pustej drodze to nie sztuka. Co z tego, że nauczę się jeździć po placu czy jakiejś wiosce, skoro w ruchu miejskim będę stwarzać zagrożenie?
olo - stojąc w korkach nie oszczędza się paliwa :)
Co się czepiacie tych L. Fakt, faktem, że czasami są one uciążliwe ale gdzie mają się poruszać jak nie w normalnym ruchu i w różnych warunkach. L były by znacznie mniej uciążliwe, gdyby przynajmniej w godzinach szczytu jeździli adepci, którzy mają opanowaną sztukę ruszania z miejsca i w miarę płynnej jazdy. Pamiętam jak robiłem prawko to instruktor ( obecnie właściciel jednej ze szkół ) nie wyjechał na miasto dopóki kursant perfekcyjnie nie umiał ruszyć z miejsca i płynnie zmieniać biegi. Myślę, że warto powrócić do tej zasady a wtedy będzie dużo mniej stresu z obu stron.
Do Kszysztof M. To ta Twoja bliska osoba to niby czego jest przykładem? To trzeba wprowadzić takie coś może, że na każdej godzinie na mieście przynajmniej raz niech ktoś na drogę wyskoczy lub wyjedzie, albo coś takiego. Wyobrażam sobie wtedy jak by ta Twoja bliska osoba wychodziła mokra z takiego kursu. Moim zdaniem to takiego czegoś nie można nauczyć. Można przybliżyć problem, mozna się tego uczyć, ale się nie nauczy. A egzaminatory wymagali by tego w 100%.
Do Krzysztofa M. To nie wina szkól nauki jazdy, że uczą jak zdać egzamin. To cały system szkolenia i egzaminowania jest chory. Prapoczątkiem tej choroby jest to, że WORD jest na własnym rozrachunku, a więc nie jest w interesie WORD-u aby kursanci zdawali. Wręcz przeciwnie
System oceny egzaminacyjnej nie ocenia umiejętności jazdy tylko polega na tym aby kursant nie popełnił błędów. Można super jeździć a i tak nie zdać. Zrobisz dwa głupie błędy( nie włączysz kierunkowskazu, krzywo zaparkujesz) i koniec. Jestem wieloletnim instruktorem i bardzo na co dzień cierpię, że muszę uczyć pod egzamin. Wolałbym inaczej.
No i jeszcze jedna sprawa - bezkarność egzaminatorów. Gdyby egzaminator musiał zapłacić z własnej kieszeni za to, że źle przeprowadził egzamin i po odwołaniu trzeba go powtórzyć, to może nie czułby się on takim "bogiem". A tak egzaminatorzy robią co chcą a ludzie boją się odwoływać. Znam bardzo dużo takich przypadków.
Do wszystkich wrogów Elek. Niech ktokolwiek z was napisze tutaj, że już ma prawo jazdy i uczył się wyłącznie na placu manewrowym lub poza centrum lub tylko w godzinach rannych i wieczornych. Jeśli tak to proponuję ponowny egzamin w godzinach szczytu.
Ludzie sami kiedyś uczyliście się jeździć. I też elkami jeździliście. Więc o co wam chodzi przestańcie się czepiać tych co się uczą. Zauważmy to że elki czasami bezpieczniej jeżdżą niż ci co mają prawko po kilkanaście lat.
Chyba tylko Chuck Norris tak się uczył, i miał egzamin w takich warunkach jak instruktor pisze:) Ale on taki egzamin to z zamkniętymi oczami by rozwiązał :)