A moim zdaniem... (od najstarszych)
To ten koleś miał bardzo dużo szczęścia, że żyje. Ciekawe czy był z kimś czy sam na chmielu, bo jak były z nim jakieś osoby to ma fajnych znajomych, że go pozostawili na torach.
Albo może szedł do domu potkną sie o tory i sie wywrócił, stracił przytomność i tyle. ALE JAK KTOS NIE WIE JAK TO BYŁO TO NIECH NIE WYPISUJE TAKICH BZDUR. Bo może ktoś go porwał i wyrzucił z auta.