Spotkanie z premierem Millerem odbyło się w salach bankietowych przy Bulwarze Zygmunta Augusta. Około pięćdziesięciu sfrustrowanych i rozżalonych członków elbląskich struktur SLD wysłuchało byłego przewodniczącego swojej partii, który zamiast pogłębionej refleksji i krytycznej oceny swojej działalności zaprezentował im tradycyjnie dobre samopoczucie. I na tym w zasadzie można skończyć relację.
Człowiek, który doprowadził do roztrwonienia ogromnego kapitału wyborczego SLD, rozbicia tej formacji politycznej i zepchnięcia jej do głębokiej opozycji nie miał bowiem nic ważnego (poza kilkoma banałami) do przekazania miastu Elbląg i światu. Ot, taka sobie postać z objazdowej galerii figur woskowych, z którą można sobie zrobić zdjęcie do rodzinnego albumu, ale która nie wniesie już życia na polską scenę polityczną.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter