Na horyzoncie wciąż nie widać rozwiązania problemu żeglugi po Zalewie Wiślanym. Kolejne pisma wysyłane przez polskie władze nie przynoszą rezultatów.
- W piątek dostałem pismo od ministra rozwoju terytorialnego obwodu kaliningradzkiego - mówi Jarosław Czubiński, konsul RP w Kaliningradzie. - Pismo to w zasadzie jest wyłącznie potwierdzeniem, że władze obwodu kaliningradzkiego zgadzają się z nami, że wstrzymanie żeglugi może pogorszyć rozwój współpracy transgranicznej w regionie.
Problem muszą rozwiązać rządy obu państw, a to nie będzie łatwe.
Każdy dzień zamknięcia Zalewu Wiślanego dla statków to wielkie straty, głównie w ruchu turystycznym.
- Dziennie tracimy 10-15 tys. złotych, takie mieliśmy przychody - ubolewa Jerzy Latała, prezes Żeglugi Gdańskiej. - Tracimy wiarygodność wobec naszych klientów, a tego nikt nam nie zwróci.
W walce o otwarty Zalew siły połączyli wojewodowie pomorski i warmińsko-mazurski, będą interweniować u gubernatora Kaliningradu Georgija Boosa. Prezydent Elbląga z prośbą o szybką interwencję w tej sprawie zwrócił się do Anny Fotygi, ministra spraw zagranicznych.
W ubiegłych latach żegluga po Zalewie Wiślanym była wstrzymywana najwyżej na trzy tygodnie, potem Rosjanie łagodzili swoje stanowisko. Jak będzie w tym roku? Trzytygodniowy termin upływa za kilka dni.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter