System kaucyjny w Elblągu: hit czy kit?
Od kilku miesięcy obowiązuje w Polsce system kaucyjny. W wielkim skrócie: do każdego (z wyjątkami) produktu w szklanej i plastikowej butelce oraz aluminiowej puszce doliczana jest kaucja w wysokości odpowiednio 1 zł lub 50 groszy. Te pieniądze można odzyskać oddając butelki i puszki w sklepach.
„Jednym z głównych atutów systemu kaucyjnego jest jego pozytywny wpływ na środowisko. Każdy z nas przecież widzi, ile butelek i puszek zaśmieca nasze lasy i szpeci krajobraz. To w dużej części opakowania po napojach. Dzięki nadaniu konkretnej wartości tym opakowaniom, zmieni się nasze podejście do postępowania z nimi.” - tak system kaucyjny zachwala rząd na swojej stronie internetowej.
- Zgodnie z założeniami systemu kaucyjnego, butelka PET czy puszka z recyklomatu ma trafić do recyklera, który przetworzy odpad, z którego następnie wyprodukowana zostanie inna rzecz. Takie działanie ma na celu ograniczenie zużycia surowców naturalnych i zmniejszenie emisji dwutlenku węgla. Cały proces ponownego wykorzystania ww. odpadów jest złożony i obejmuje nie tylko kwestie ochrony środowiska, ale również aspekty ekonomiczne i prawne, które to często odgrywają decydującą rolę w przetwarzaniu i ponownym wykorzystaniu odpadów – wyjaśnia Adam Jocz, dyrektor elbląskiego Zakładu Utylizacji Odpadów.
Jak to wygląda w praktyce?
Kilkudziesięciolitrowy worek od śmieci jest już pełny aluminiowych puszek i plastikowych butelek po wodzie, słodkich (i tych bez cukru) napojach gazowanych i niegazowanych. Najwyższy czas zrobić wielką wyprawę w kierunku najbliższego recyklomatu, w celu nakarmienia potwora. Worek w garść. Jak się okazuje butelek jest za dużo i część opakowań wędruje do reklamówki. Do plecaka wędruje kilka szklanych opakowań.
W osiedlowym sklepiku ekspedientki ustawiają serki na półkach. W międzyczasie informują mnie, że że... recyklomat jest nieczynny. W sumie mogłyby zaproponować, że butelki przyjmą bez pośrednictwa automatu. Ale nie zaproponowały.
Trudno, idę do hipermarketu. Tam wita mnie wielki napis awaria; recyklingowy potwór tak się najadł, że mu bebechy wysiadły. Nieoficjalnie dowiaduję się, że załoga czeka na jakieś części.
Trudno, 100 metrów dalej jest dyskont, w którym też można nakarmić potwora.. Przede mną rodzina opróżnia wielkie siatki z Ikei. Najwięcej zabawy ma kilkuletni chłopaczek, któremu rzuty butelką do dziury traktuje jak dobrą zabawę. Odbierają swój bon na kilkadziesiąt złotych i idą między regały. Za chwilę wymienią go na zakupy.
Moja kolej. Butelki po kolei znikają w otchłani, słychać tylko trzask gniecionego plastiku. (To po co wrzucane butelki nie mogą być pogniecione?) Recyklingowy potwór ma swoje zagrania. W pewnym momencie odmawia przyjmowania kolejnej porcji. Dlaczego? Tego nie wie nikt. Na pozór dwie identyczne puszki (nawet kupione w tym samym dniu), jedna przechodzi, druga nie. Automat z bliżej mi nieznanych powodów odrzuca kilka sztuk, za resztę otrzymuję bon na dwadzieścia kilka złotych. Co ciekawe, recyklomat nie chce przyjmować zielonych, półlitrowych butelek. Takie same, tylko brązowe łyka bez problemu.
Teoretycznie bon mógłbym wymienić na prawdziwe złotówki i zrobić zakupy w innym sklepie. Przy kasach kasjerki zasuwają jak małe robociki; nie chcę dokładać im dodatkowej roboty. I tak muszę zrobić zakupy, marka pod którą działa sklep jest mi całkowicie obojętna
Zdaję sobie jednak sprawę, że wydawanie bonów a nie biletów Narodowego Banku Polskiego to świadoma polityka sieci. Za zwrócony plastik mam zrobić zakupy u nich, a nie u konkurencji. Najbardziej uderza to w małe osiedlowe sklepiki, które nie mają np. miejsca do składowania worków z plastikowymi i aluminiowymi odpadami. „Planeta płonie”, ale sieci zarabiać chcą na wszystkim.
Zielonymi butelkami, których nie przyjął recyklomat w dyskoncie „płacę” przy okazji drobnych zakupów w kolejnym małym, osiedlowym sklepiku. Tu jednak nie ma maszyny, butelki przyjmuje ode mnie kasjer.
Co się dalej dzieje z plastikowymi opakowaniami.
Trafia do firm zajmujących się recyklingiem – np. ten z Kauflandu do Bydgoszczy. Co ważne nie ląduje na składowisku śmieci przy elbląskim Zakładzie Utylizacji Odpadów. Krótki czas obowiązywania systemu kaucyjnego nie pozwala jeszcze na wysnuwanie daleko idących wniosków w zakresie wpływu systemu kaucyjnego na zmianę klimatu. Z danych elbląskiego Urzędu Miasta wynika jednak, że zmniejszyła się liczba odpadów z tworzyw sztucznych pozyskana w ramach gminnego systemu zbiórki odpadów.
- Do naszego zakładu nie trafiają surowce - butelki PET - z automatów kaucyjnych. Trafiają do nas odpady z tworzyw sztucznych (tzw. żółty worek), w którym nie ma butelek kaucyjnych lub ich ilość jest znikoma. Na chwilę obecną, zawartość tej frakcji (żółtego worka) to w większości tworzywa sztuczne, które nie nadają się do dalszego recyklingu lub popyt na nie jest niewielki – informuje Adam Jocz. - Jeżeli z „żółtego worka” znika frakcja kaucyjnych butelek PET (po wodzie i napojach) a pozostaje w nim butelka PET niekaucyjna (po mleku, oleju spożywczym, płynie do naczyń itp.) to nie można mówić w żadnym razie, że do Zakładu trafia czystszy strumień odpadów. Jest dokładnie odwrotnie, więc nie może tu być mowy o jakimś ułatwieniu z tego tytułu.
W poniższej tabeli przedstawiliśmy ile ton odpadów plastikowych zostało zebranych w tradycyjnych kontenerach na osiedlach.
|
|
Styczeń – maj 2024 |
Styczeń – maj 2025 |
Styczeń maj 2026 |
|
Liczba odpadów plastikowych |
969 ton |
948 ton |
859 ton |
- Mniejsza ilość ww. odpadów ma wpływ na koszty ich odbioru, gdyż Miasto rozlicza się z podmiotami odbierającymi odpady komunalne za każdą tonę. Powyższe zmiany dotyczące tworzyw sztucznych mają jednak niewielki wpływ na koszty odbioru ogółem, które - przy tych samych cenach jednostkowych w roku 2025 i 2026 – wzrosły w okresie 5 miesięcy 2026 r. w stosunku do 5 miesięcy roku 2025, z uwagi na większą ilość odebranych odpadów innych frakcji. Prawdopodobne jest również, iż w kolejnych przetargach na odbiór odpadów firmy odbierające odpady potencjalnie niższe przychody wynikające z obniżenia ilości odbieranych odpadów z tworzyw sztucznych będą rekompensowały podnosząc ceny jednostkowe (za tonę) ich odbioru – informuje zespół prasowy w biurze prezydenta Elbląga.
Ile sklepów w Elblągu przyjmuje opakowania zwrotne w ramach systemu kaucyjnego – nie udało się ustalić. Taki obowiązek mają sklepy o powierzchni sprzedaży powyżej 200 m kw. Pozostałe do systemu mogą przystąpić na zasadzie dobrowolności, Elbląski ratusz nie planuje ustawienia własnych recyklomatów, tak jak kilka lat temu ustawiał pojemniki na odpady niebezpieczne lub elektrośmieci. Nie ma też planów wsparcia mniejszych lokalnych sklepów w procesie zbierania opakowań kaucyjnych.
- Przystąpiliśmy do systemu, bo klienci oczekują, że będą mogli oddać u nas butelki. Jak nie oddadzą u nas, pójdą do konkurencji. Ale ani to wygodne, ani przyjemne. W praktyce na zapleczu mamy worki z plastikowymi butelkami i aluminiowymi puszkami – mówi pani Ania, kasjerka w jednym z osiedlowych sklepików. - Miejsca zawsze było mało, dziś jest jeszcze mniej. Dla nas to to dodatkowy obowiązek. Nie mam poczucia, że to poprawia klimat. Mam wrażenie, że ludzie przychodzą odzyskać pieniądze, a nie z przyczyn ekologicznych. Butelki i puszki stały się też walutą, przychodzą dzieci, które plastikowe opakowania wymieniają na lody.
- W kuchni powinienem mieć kilka pojemników na różnego rodzaju śmieci. Problem w tym, że moja kuchnia ma kilka metrów kwadratowych i te pojemniki zwyczajnie zabierają miejsce. Teraz doszedł jeszcze worek na butelki – dodaje pan Krzysztof, którego spotkaliśmy przed recyklomatem. - W przypadku zwrotu butelek i puszek, to przynajmniej wiem po co co to robię, raz na kilka dni dostaję bon za który mogę zrobić zakupy. W przypadku segregacji śmieci, to nie widzę specjalnie sensu. Na koniec roku i tak dostanę podwyżkę czynszu.
Systemy kaucyjne funkcjonują w krajach europejskich. Wprowadzenie takiego systemu niejako wymusiła na Polsce Unia Europejska.
- W Niemczech przy zbieraniu opakowań w systemie kaucyjnym uzyskuje się poziom 97 proc. zbiórki, a w Norwegii 95 proc. dla butelek PET. Dobrym przykładem jest też Litwa, która wprowadziła system kaucyjny w 2016 roku i w ciągu 2 lat osiągnęła poziom zwrotu opakowań wynoszący 90% - możemy przeczytać na stronie internetowej Ministerstwa Środowiska i Klimatu.
Resort zwraca uwagę na fakt, że dzięki zbieraniu i ponownemu wykorzystaniu dużej ilości materiałów zmniejsza się zapotrzebowanie na emisjochłonną produkcję opakowań. Zdaniem rządu zmniejsza się też ślad węglowy.
Czy warto więc karmić recyklomatowego potwora?
- System kaucyjny ma zapewnić czysty surowiec do przetwarzania odpadów i mniej porzuconych odpadów w środowisku (np. w lasach, parkach, zbiornikach wodnych). Czy tak w rzeczywistości będzie- to czas pokaże. - informuje dyrektor ZUO - Na chwilę obecną trudno jednoznacznie stwierdzić czy tak skonstruowany system ma głęboki sens w krajowym ujęciu gospodarki odpadami. Trzeba pamiętać, że tworzywa sztuczne z systemu kaucyjnego to tylko około 3 proc. wszystkich wytwarzanych przez nas odpadów (zresztą 90 proc. tych odpadów była do tej pory odzyskiwanych i przekazywanych do ponownego wykorzystania). Nakłady, jakie poniesiono (i będą ponoszone) na jego prowadzenie są ogromne i liczone w miliardach złotych. Wyprodukowanie tysięcy recyklomatów, ich serwisowanie oraz transport drogowy związany z obsługa systemu kaucyjnego nie napawa optymizmem w zakresie „ulg dla środowiska” związanych z ograniczeniem emisji CO2 i oszczędzaniem surowców naturalnych. Patrząc z perspektywy zakładu, który od kilkunastu lat zajmuje się gospodarką odpadami, mamy odczucie, że system kaucyjny został wprowadzony z pominięciem istniejącego systemu gospodarki odpadami w Polsce, który był budowany przez wiele lat i pochłonął duże środki finansowe. Całkowicie pominięto w systemie kaucyjnym takie zakłady jak nasz, które są przygotowane do właśnie przetwarzania takich odpadów.
- Zwiększenie stopnia zbiórki odpadów (wszystkich rodzajów) nadających się do powtórnego przetworzenia są bezapelacyjnie potrzebne. Pozwoli to na zwiększenie materiału nadającego się do ponownego przetworzenia, a tym samym przyniesie „ulgę” środowisku i jego zasobom. Sposobów na osiągniecie tego celu jest wiele i chodzi tylko o to, żeby czynić to z rozsądkiem dla środowiska oraz ekonomiczną rzeczywistością. - dodał zespół prasowy biura prezydenta Elbląga.
- Nie wiemy. W tej formie jest do poprawy – uzupełniają pani Ania i pan Krzysiek.
Kilka dni temu Ministerstwo Środowiska i Klimatu podsumowało pierwsze półrocze funkcjonowania systemu kaucyjnego. Wśród głównych pozytywnych skutków wymieniono m.in. poprawę stanu środowiska. Opakowania objęte systemem kaucyjnym rzadziej mają trafiać na do lasów, parków, nad rzeki czy na plaże.
Rozważane jest rozszerzenie systemu m.in. o jednorazowe opakowania szklane w tym tzw. małpek. Decyzja ma zostać podjęta jesienią tego roku.