Lechia brutalnie wykorzystała błędy Olimpii

38
15.11.2025
Lechia brutalnie wykorzystała błędy Olimpii
Fot. Anna Dembińska, arch. portEl.pl
Olimpia miała passę, Lechia była w wyraźnym dołku. Sobotni mecz na Stadionie Miejskim miało potwierdzić formę żółto-biało-niebieskich, a narracja o twierdzy Agrykola nabierała niemal mitologicznych rozmiarów. Dziś jednak cały ten mit runął z hukiem. Twierdza nie wytrzymała oblężenia, a gospodarze zostali pogromieni w sposób, którego nikt się nie spodziewał.

Żółto-biało-niebiescy wyszli na murawę z wyraźnym nastawieniem ofensywnym. Przejęcie inicjatywy, dłuższe utrzymywanie się przy piłce, próby konstruowania ataków - wszystko wyglądało obiecująco. Jednak z tej przewagi nie wynikało absolutnie nic. Brak konkretów, brak sytuacji, brak strzałów. Można mnożyć określenia, żonglować metaforami, ale rezultat pozostawał niezmienny: bezbramkowy remis. Do czasu.

W 30. minucie błyskawiczna kontra Lechii przecięła dotychczasowy obraz gry jak ostry skalpel. Dwa podania, prostopadłe wyjście i sytuacja sam na sam. Marcin Pieńkowski zachował klasę, zimną krew i ostatecznie precyzyjnie wykończył sytuację. Prowadzenie dla gości, a na elbląskich sektorach mieszanina konsternacji i niepokoju. Mecz nie zapowiadał katastrofy, nic nie wskazywało, że żółto-biało-niebiescy wpadną w tarapaty. Jakby tego było mało, po dwóch minutach drugi cios. Piłka odbijana jak w flipperze ostatecznie spadła pod nogi Mateusza Kempskiego, który został autorem gola.

Olimpia jednak nie złożyła broni. Nie wywiesiła białej flagi. Stałe fragmenty zaczęły nabierać rumieńców, a po jednym z rzutów rożnych precyzyjne dośrodkowanie znalazło adresata. Semeniv wyskoczył najwyżej i dał elblążanom nadzieję. Kontaktowy gol rozniecił wiarę w zmianę scenariusza i rozpoczęcie upragnionego momentum. Ale nic z tego. Lechia znów uderzyła boleśnie. Kolejna akcja przeprowadzona z chirurgiczną precyzją i trafienie Jacka Tkaczyka, już ósme w sezonie. Żółto-biało-niebiescy bez gardy, kolejny cios i kolejne chwile grozy. Przed prawdziwym nokautem uratował jedynie „gong” kończący pierwszą odsłonę meczu.

W przerwie zawodnicy Olimpii musieli chyba nawąchać się amoniaku niczym ciężarowcy sprzed dekad. Pobudzenie szybko zaowocowało bramką kontaktową. W roli głównej duet rezerwowych: Laszczyk z idealnym podaniem oraz Kozera z chłodną głową w sytuacji „oko w oko” z bramkarzem. Ale błysk trwał wyjątkowo krótko. Zaledwie trzy minuty po golu kontaktowym, katastrofa. Rzut rożny dla Olimpii zamienił się w prezent dla rywala. Zamiast przycisnąć Lechię, żółto-biało-niebiescy dali się skontrować w sposób trudny do racjonalnego wytłumaczenia. Fatalne ustawienie, brak zabezpieczenia, zero asekuracji. Goście zaskoczyli dwoma podaniami, a wszystko zwieńczył Pieńkowski. Olimpia, zamiast iść za ciosem, sama nadziała się na najprostszy wariant kontry. W defensywie zawrzało jak w garnku, a konsekwencje okazały się natychmiastowe i bolesne.

Bramka na 2:4 jakby ostatecznie wytrąciła Olimpii wszelkie argumenty. Cały koncept legł w gruzach, a kolejne próby odbudowania struktury gry przypominały lepienie gliny w deszczu. Nic się nie układało, żaden element nie zazębił się, a akcje rozpadały się na chaotyczne, pozbawione energii fragmenty. Z każdą minutą coraz wyraźniej było widać, że żółto-biało-niebiescy nie odnajdą już rytmu, a gdy zbliżał się koniec regulaminowego czasu, Lechia dopełniła dzieła. Kolejna akcja, kolejny cios i gol na 2:5, który ostatecznie zamknął spotkanie. Pogrom stał się faktem.

 

Olimpia Elbląg - Lechia Tomaszów Mazowiecki 2:5 (1:3)

0:1 - Pieńkowski (30. min.), 0:2 - Kempski (32. min.), 1:2 - Semeniv (42. min.), 1:3 - Tkaczyk (45. min.), 2:3 - Kozera (47. min.), 2:4 - Pieńkowski (50. min.), 2:5 - Kempski (89. min.)

 

Olimpia: Manikowski - Pek, Kondracki (46’ Czernis), Jarzębski (46’ Laszczyk), Kordykiewicz, Tiahlo, Młynarczyk, Misztal (46; Kozera), Semeniv, Sznajder (84’ Marucha), Kołoczek (71’ Pawłowski)

qba

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
pozostale 2 mecze to baty i na koniec jesiennej kolejki czerwona strefa aby do wiosny nowy trener przybedzie
ce (2025.11.15)
Trener Hebda chyba okulary potrzebuje, przecież lepiej grać w 10 byle tylko nie grał Thialo, dopóki będzie go wystawiał to nie będzie punktów,
Kibic OE (2025.11.15)

info

11  
  1
Twierdza to Dębica !
(2025.11.15)

info

5  
  2
@ce - Jesień to już się skończyła to była ostatnia kolejka rundy. Dwie najbliższe kolejki to już wiosna grana awansem. W 2026 zostanie 15 kolejek w tym sezonie.
(2025.11.15)
Spoko, nie zawiedli bo grają po staremu. !
(2025.11.15)

info

11  
  3
Murawa podgrzewana i stadion na 50 tysięcy widzów i wówczas będzie efekciarsko i będzie wesoło i będzie pięknie
(2025.11.15)
Ale dumne bazgroły czyli "marne muralki" na garażach pojawiają się wbrew woli ich właścicieli i to jest ok.
Netkot (2025.11.15)
Szczerze to mnie kalafiorem to wisi !
(2025.11.15)

info

7  
  5
Pięć bramek straconych u siebie wstyd !!!!!
(2025.11.15)

info

24  
  0
Trenerowi trzeba podziękować w przerwie zimowej, co prawda próbuje grać otwarta piłkę, ale z przodu mamy marny efekt, a z tyłu jest totalna katastrofa, nawet zawodnik przeciwników z wyraźną nadwagą bez problemów umieścił piłkę w siatce dwukrotnie. TO BYŁA TOTALNA KOMPROMITACJA PRZY A8 Damian Hebda, kończ waść, WSTYDU OSZCZĘDŹ!!! DO WSZYSTKICH PISMAKÓW- PRZESTAŃCIE CHWALIĆ HEBDĘ!!! czas na rzetelne sportowe dziennikarstwo!!!
(2025.11.15)

info

17  
  4



Reklama X