A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
No to ja mam jeszcze parę pomysłów: bilety do Światowidu drukowane na tle repertuaru kina Adler, bo Elbląg był przez 700 lat zdominowany przez żywioł niemiecki, Dziennik Elbląski wydawany z winietą Elbinger Zeitung, bo Herr Schuch jest honorowym obywatelem Elbląga, dwujęzyczne nazwy ulic na Starym Mieście żeby zaproszony z Niemiec chór się nie pogubił, dwie godziny pruskiej muzyki marszowej w radiu El nawiązującej delikatnie do wiadomo czego, przywrócenie niemieckich tabliczek w darowanych tramwajach, bo darowane, itd., itd.
Pytanie pozostaje otwarte - co ma piernik do wiatraka, a współczesne obchody Dni Elbląga do jego niemieckiej przeszłości?
Ten koleś od pukania, niech sobie może przeczyta najpierw dobrze tekst, a potem np. to http://www.portel.pl/artykul.php3?id_akt=5945&id_dz=3
I po co te wasnie. Zbuwersowac nalezaloby sie gdyby w tle bylaby "wyzwolencza" Armia Czerwona, ktora de facto ograbila i zburzyla nasze miasto. To Niemcy uswietnili to miasto! Teraz my tu jestesmy i robmy wszystko aby podtrzymac te tradycje, nalezy myslec o przyszlosci. Zadne pruskie festyny w Swiatowidzie to nie o to chodzi. Czy w Wolnym miescie Danzig odbywaja sie podobne praktyki? Mamy niemieckich turustow, dawnych mieszkancow miasta, ale z tego powinnismy byc tylko zadowoleni, wiadomo dlaczego
I kto sie tym przejmuje? Pewnie jakis pan 'ze starego pokolenia' co mu za PRL'u za duzo patriotyzmu do glowy przelali... miasto bylo polskie, niemieckie... czy to wazne? Wazne jest ze teraz jest nasze, obecnych Elblążan.
To kto za tym stoi jest wskazać łatwo, bo przeciez ktos cos zlecił, a ktos inny wziął pieniądze. Kontrargumentacja, ze Elblag był miastem niemieckim niewiele wnosi i absolutnie niczego nie wyjasnia. Problem, jak sądzę ma swoją genezę nie w jakiejś szczególnie zakulisowej rozgrywce i puszczaniu oka w stronę Hupki, Czai i Bóg wie kogo tam, ale w banalnym pobraniu pierwszego lepszego tła. Jesli przyjrzymy sie mapom z okresu 60 lecia powojennego, to nie znajdziemy (jak sadzę) wsród nich takich, ktorych szata graficzna i opracowanie dorównywałyby tej użytej. Moze faktycznie nie jest najszczesliwiej ona użyta, ale nie czyniłbym z tego jakiejs wiekszej hucpy. Na tej zasadzie winnismy zaczac od wymiany klap kanalizacyjnych, bo widnieje na nich nazwa Elbing.
Żyjemy tu i teraz. I powinniśmy na wszelki sposób zaznaczać swoją tutejszą obecność, na miarę naszych możliwości, środków, umiejętności, kultury. Osobiście jestem mocno uwrażliwiony na wszelkie stylizacje, nawiązania do "retro", takie działania nie podparte wykształceniem i wyczuciem ( nie tylko w sztukach plastycznych, także np. w architekturze ) dają często opłakane efekty.
ucięło mi tekst : Autorowi artykułu gratuluję czujności i wyczucia !
...akurat klapy z Elbingiem bym zostawiła, to w końcu zabytki ( zresztą ruchome - i to mocno... ) wiele inych rzeczy nadaje się do szybszej wymiany - np. poglądy ... nota bene popieram Pana WG -
wiele chałasu o nic... Elbląg był i i jest - nie wiadomo czy będzie - ale ma swoją historię która jest nierozerwalnie związana z dniem dzisiejszym - chyba że zburzymy wszystko co poniemieckie, pan Mirosław Kozłowski zaraz doda : "i wszystko co po tzw." komunie" się ostało"... Czyli zostanie pare nowych budynków mieszkalnych, i parę siedzib firm i tyle... warto?? Wydaje mi się że cała sprawa jest sztuczna - bo np. zachwycamy się starymi zdjęciami Elbląga, "Elbląg tkwi w szczegółach" mówią jedni - i komu się tak naprawdę krzywda stała że tłem plakatu jest plan miasta który jest tak samo ważny jak te nowe, a może nawet ceniejszy bo teraz bez planu wiemy jak Elbląg wygląda - wystarczy się przejść po mieście...