Zenon Mizerski: Wiedziałem, że będziemy dzieci uczyć pływać (Śladami historii elbląskiego sportu)

17
30.07.2022
Zenon Mizerski: Wiedziałem, że będziemy dzieci uczyć pływać (Śladami historii elbląskiego sportu)
Zenon Mizerski (fot. Anna Dembińska, arch. portEl.pl)
-- Kiedyś trafiłem do szpitala w Elblągu. Przyszły dwie pielęgniarki i mówią: „Panie Zenku, Pan nas pewnie nie poznaje, ale my Pana tak. To Pan nauczył nas pływać” - wspomina Zenon Mizerski, człowiek o którym mówi się, że nauczył elblążan pływać. Wspominamy, jak doszło do powszechnej nauki pływania i jak powstawały elbląskie baseny.

- Wszystko zaczęło się w Warcie...

- Pochodzę z Poznania, więc na Wartę byłem, można powiedzieć, skazany. Klub miał wówczas jedną z najlepszych sekcji pływackich w Polsce. A do pływania ciągnęło mnie od najmłodszych lat. Poznań miał to szczęście, że funkcjonowała tam kryta pływalnia, co w latach tuż po II wojnie światowej nie było normą. Zrobili nią Niemcy w czasach okupacji z żydowskiej synagogi. Zimą trenowaliśmy więc pod dachem, a jak robiło się cieplej przenosiliśmy się nad rzekę. Mnie najbardziej urzekły długie dystanse. Chciałem też zostać ratownikiem i instruktorem pływania.

 

- Pierwszy kontakt z Elblągiem nie wskazywał na to, że zwiąże Pan swoje życie z naszym miastem.

- Pierwszy raz trafiłem do Elbląga w 1955 r. na wojskowe zawody pokazowe. Służyłem w Marynarce Wojennej na ORP Sęp – bliźniaku słynnego Orła. Sęp II wojnę światową spędził na internowaniu w Szwecji, a potem wrócił do Polski. W trakcie służby trenowałem we Flocie Gdynia i pewnego dnia ktoś wpadł na pomysł organizacji zawodów pokazowych w Elblągu. Dlaczego akurat w tym mieście? Elbląg miał doskonały, duży basen odkryty, na którym można było przeprowadzić rywalizację. Była skocznia, tory pływackie... Muszę się przyznać, że zakochałem się w tym basenie od razu. Były zawody pływackie, mecze w piłkę wodną... Zawody się skończyły, a my wróciliśmy do swoich jednostek.

 

- To jak pan trafił do Elbląga na stałe?

- Po zakończeniu służby wojskowej wróciłem do Poznania i rozpocząłem dorosłe życie. Ożeniłem się, poszedłem do pracy... Byłem tokarzem, nie chwaląc się bardzo dobrym tokarzem. Problem był z mieszkaniem, którego z różnych przyczyn w Poznaniu nie mogłem dostać. Pamiętam taką scenę: idę do kina i po drodze kupiłem Głos Wielkopolski. W środku było ogłoszenie, że Zamech szuka pracowników, a po dwóch latach obiecują mieszkanie. Długo się nie zastanawialiśmy, spakowaliśmy dobytek i pociągiem przyjechaliśmy do Elbląga. W Zamechu, tak jak obiecywał Głos Wielkopolski, dostałem pracę. Dość szybko mnie docenili i własne mieszkanie otrzymałem już po pół roku. I od 1961 r. jestem elblążaninem.

 

- A co z pływaniem?

- Tu musimy się cofnąć w przeszłość. Po powrocie z wojska, zrobiłem uprawnienia ratownika i instruktora pływania. Wracamy do Elbląga. Co roku w okresie wakacji Zamech organizował kolonie w Borkowie. Pewnego dnia otrzymałem propozycję wyjazdu w charakterze opiekuna. I tam zacząłem uczyć dzieciaki pływać. Niezmiernie cieszy mnie fakt, że dorośli dziś ludzie jeszcze to pamiętają i potrafią na ulicy dziękować za naukę pływania na koloniach.

 

- Warto w tym miejscu wspomnieć, że ówczesny Elbląg nie miał krytego basenu.

- Zaczniemy od ciekawostki, do której dotarł mój syn Tomasz. W niemieckim Elblągu funkcjonował kryty basen przy dzisiejszej ul. Czerwonego Krzyża, na miejscu Mody Polskiej. Po wojnie nie był bardzo zniszczony i zdaniem Tomasza można było spróbować go odbudować, ale podjęto inne decyzje. Tu ciekawostka. Niemal do końca na tym basenie trenowała Ursula Happe – przyszła mistrzyni olimpijska z Melbourne 1956 r. na 200 metrów stylem klasycznym i mistrzyni Europy z Turynu z 1954 r. w tej samej konkurencji. Po wojnie pływacy mieli do dyspozycji tylko basen otwarty przy ul. Spacerowej, który z wiadomych względów mógł funkcjonować tylko w okresie letnim. Pierwszy kryty basen w 1977 r. zbudowało wojsko w Ośrodku Szkolenia Wojsk Lądowych przy dzisiejszej ul. Królewieckiej. „Delfin” był basenem sportowym przeznaczonym do rozgrywania na nim zawodów. Przypadkowo spotkałem wówczas dwóch znajomych, którzy mieli skończoną Akademię Wychowania Fizycznego i dzięki nim trafiłem do „Delfina”. Niemal od razu wiedziałem, że będziemy dzieci uczyć pływać. Jestem dumny z tego, że trwa do dziś. Pierwsza placówką, od której rozpoczęła się ta inicjatywa był Szkoła Podstawowa nr 2 przy ul. Robotniczej.

 

- Drugim basenem jest Kryta Pływalnia przy ul. Robotniczej.

- Gospodarzem „Delfina” było wojsko, które udostępniało cywilom obiekt. Druga sprawa, to jak wspomniałem wcześniej ten basen był stworzony pod rywalizację sportową, a nam był potrzebny obiekt, gdzie maluchy mogły spokojnie rozpocząć swoją przygodę z wodą. Decyzja o budowie basenu przy ul. Robotniczej zapadła w 1981 r. Miał być zbudowany zgodnie z sugestiami elbląskiego środowiska pływackiego: przystosowanym dla potrzeb osób z niepełnosprawnościami, z niecką dla osób rozpoczynających naukę pływania i z niecką „sportową”. Chodziłem koło tej budowy, jakby mi mieli własny dom postawić. Z różnych przyczyn, lata 80 – te to przecież czas kryzysu gospodarczego – budowa się ślimaczyła i ostatecznie basen otwarto dopiero w 1988 r. Zostałem jego kierownikiem i mogłem wdrażać swoje pomysły.

 

- Przypomnijmy jeszcze przepłynięcie Zalewu Wiślanego.

- Jeszcze w Poznaniu okazało się, że uwielbiam pływanie długodystansowe. Lubiłem wejść do Warty i przepłynąć te 6 kilometrów. Pomysł na przepłynięcie Zalewu Wiślanego pojawił się nad jeziorem Kierskim w Poznaniu. Odbywały się tam zawody w pływaniu długodystansowym będące jednocześnie sprawdzianem na „żółty czepek”. Żeby zdobyć „żółty czepek” trzeba przepłynąć 1500 metrów, nie będziemy wchodzić w szczegóły. Na zawodach startowała Bożena Ruszkowska, dziś szefowa elbląskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Moja wychowanka dość niespodziewanie dla mnie wygrała te zawody i została mistrzynią Poznania. Wtedy zakiełkowała pierwsza myśl o zmierzeniu się z Zalewem Wiślanym. Udało się zorganizować zespół wspomagający i w 1973 r. trzy osoby wystartowały z Krynicy Morskiej do Tolkmicka. Łatwo nie było, ale ostatecznie zakończyło się sukcesem.

 

- Wspomnień nie brakuje...

- Kiedyś trafiłem do szpitala w Elblągu. Przyszły dwie pielęgniarki i mówią: „Panie Zenku, Pan nas pewnie nie poznaje, ale my Pana tak. To Pan nauczył nas pływać”. Z tego jestem najbardziej dumny: że po latach na ulicy poznają mnie moi wychowankowie z kolonii w Borkowie i ci, których nauczyłem pływać w Elblągu. Moi synowie również są trenerami pływania. Tomasza wychowankami są bracia Karasiowie. Ich nie trzeba przedstawiać. Elbląg jest znaczącym ośrodkiem na pływackiej mapie Polski. A całkiem niedawno mogliśmy się cieszyć ze złotych medali Ani Doroszkiewicz z elbląskiej Jedynki na Mistrzostwach Polski Juniorów.

rozmawiał Sebastian Malicki

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
TERAZ mamy w Elblągu baseny i co z tego jak nie ma powszechnej nauki pływania dla dzieci. Kończąc szkołę zdaje uczeń egzamin z nauki pływania. Skończą się tragedie.
(2022.07.30)
Złoty człowiek, pełne uznanie :)
(2022.07.30)

info

15  
  1
tak pamiętamy o panu było fajnie spędzaliśmy z panem dużo czasu moi bracia i ja Czesiek był dzięki panu był ratownikiem życzę dużo zdrówka Irena
(2022.07.30)

info

13  
  0
Znowu pesynizm wkracza.... nie ma i nie było obowiązku uczenia pływania. Przykro ale 99% topi się tych co twierdzą że umieją pływać. Życie, nic na siłę !!!
(2022.07.30)

info

5  
  1
Basen kryty przy obecnej ulicy Czerwonego Krzyża powstał w 1910 roku jako prywatny, a w w 1920 roku przekształcono go w Basen Miejski. W 1928 roku z uwagi na jego zły stan techniczny rozpoczęto tam prace modernizacyjne. Jednakże nie doprowadziły one do odbudowy basenu i ostatecznie od 1930 roku utworzono tam łażnię miejską o charakterze tureckim. Po wojnie stan obiektu nie nadawał się do adoptowania go na basen.
MND (2022.07.30)

info

1  
  1
Metody miał srogie. Kij z brzegu, pływanko i na głęboką wodę:)
(2022.07.30)
Najczęściej toną Ci co podobno umieli pływać..
(2022.07.30)
tak zgadza się
(2022.07.30)
Co za bzdura
(2022.07.30)
Ja to mam Zenuś inne marzenia, ,żeby tak płynąc długo bez końca, nie ma Zamechu I są wspomnienia młodzieńczych zabaw w promieniach słońca. Zeby tak można chociaż przez chwilę kiedy otwarcia nadejdą czasy, przepłynąć dzisiaj nową cieśninę, nowe na morzu wyznaczać trasy.
Style. (2022.07.30)

info

3  
  1



Reklama X