A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
W moim przypadku mając numery, zdjęcia i nagranie ustalają już prawie 4 miesiące kierowcę, to o czym my mówimy drodzy internauci.
Tak jest! Sraczko która uszkodziłaś mój grill w Alfie Romeo na Lidlu wiedz że jesteś dnem totalnym zerem
Szukajcie a znajdziecie (może)?
W moim wypadku umorzyli, gdyż sprawca nie przyznał się do uszkodzenia mi auta - natomiast wprost (mam to na piśmie) przyznał się do dwóch innych wykroczeń popełnianych notorycznie. Po umorzeniu dowiedziałem się iż to brat policjanta.
Brat policjanta. - i wszystko jasne ! W tym kraju nie można liczyć na żadną policję, żaden sąd a i na prokuraturę również. Czy jest w ogóle możliwe u nas państwo prawa?
Miałem kiedyś taką sytuację na najwyższym poziomie parkingu w Ogrodach. Wysiadając z auta usłyszałem walnięcie. Okazało się, że 4 auta dalej jakaś ameba cofała i uderzyła w stojące auto. Ja tylko zobaczyłem jak ta ameba w swoim złomie spieprza z parkingu, ale całe zajście widziała grupka osób, która spisała nr rejestracyjny. Powiedziałem im żeby poczekali, a Ja schodząc do kerfa powiem ochronie. Wiecie co powiedział ochroniarz? Że ten parking to nie jego rejon, on ma piętro przy KFC, McDonald itd!!!! No to mu powiedziałem, żeby przez radio kogoś tam wezwał innego, bo ludzie czekają, są świadkami. Odp: może to zrobię.
@Stałem z tyłu - W naszym kraju tak właśnie wszystko funkcjonuje, spychologia albo totalne olewanie.
Najlepsze jest to, że policja nie bardzo chce interweniować w takich miejscach - tym bardziej prewencyjnie - tłumacząc to, że tam jest teren prywatny. Dopiero jak coś się stanie i poszkodowany zgłosi wtedy dopiero szukają sprawcy, świadków etc. Zamiast interweniować często prewencyjnie, to później narzekają, że koszty "obsługi zdarzeń drogowych" rosną.
Ja zgłosiłem na policję, to nie przyjechali tylko kazali iść na komendę tak uczyniłem - prowadzący był niby ok, albo udawał takiego, później Pani przyjmująca zeznania już sugerowała, że to może moja wina, może to ja źle prakuję, na przedstawionych dowodach filmik z kam. nic nie widziała, twierdząc a może sprawca odgrażał się nie mi a komuś za mną, bo nie widzimy co jest z drugiej strony kamery etc. przesłuchali go, (od tamtej pory mam spokój) sprawę umorzyli, w prokuraturze spojrzałem do akt. i (Też trzeba było sposobem, bo czasu jest na to bardzo mało a niestety pracuję), tu się dowiedziałem co zeznał na policji, do tej pory myślałem, że nawet go nie wezwali. I stwierdziłem, że nie będę się odwoływał bo narazie odpukać jest spokój. I dopiero wtedy dowiedziałem się, że sprawca to brat policjanta, gdybym tą wiedzę posiadał wcześniej nie odpuściłbym, sprawę bym zgłosił do Komendy Wojewódzkiej Policji - zamiast do Miejskiej. Uszkodzenia w moim aucie były na ok. 700-800 pln. A najlepsze jest to, że ja jestem przekonany na 100% że to zrobiła konkretna osoba, ale nie mogę tego mówić wprost bo wtedy to ja mogę się stać winnym pomówienia. Ale jeśli jemu ktoś by w tym samym czasie przypadkowo uszkodził auto to jako główny podejrzany bym był ja.
Teraz policja prawie w każdym przypadku niechętnie interweniuje, powód czasami niezrozumiały, dlatego przydałoby się, żeby ktoś kompetentny wypowiedział się tu na portalu.