Grudniowe menu Johanny Loh (Historia jednego przedmiotu cz. 103)

22
23.12.2017
Grudniowe menu Johanny Loh (Historia jednego przedmiotu cz. 103)
Fragment litografii ze zbiorów Muzeum autorstwa Joachima Friedricha Bilsa, pochodzącej z 1837 r.(fot. MAH)
Wspólnie z Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu prowadzimy cykl pn. "Historia jednego przedmiotu", w którym prezentujemy ciekawe eksponaty i ich historię. Przedmioty codziennego użytku odnalezione przez badaczy na ziemi (a czasem i w ziemi) elbląskiej przybliżą nam jej dawnych mieszkańców. Dziś przedświątecznie więc będzie o wyjątkowej książce kucharskiej.
Prezentowana książka kucharska, będąca darem Pana Hansa Joachima Pfaua z Monachium dla Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu, wydana została w 1875 r. w elbląskiej oficynie Neumann-Hartmann, a jej autorką jest Johanna Loh – była właścicielka jednej z elbląskich cukierni. Johanna Loh (z domu Devien) „wżeniła się” w rodzinę o bogatych tradycjach cukierniczo-restauracyjnych. Jak podaje Bruno Satori-Neumann, jej mąż Hermann Eduard Loh prowadził przejętą w 1834 r. od pochodzącego z Królewca Ludwiga Meyera cukiernię w tzw. „Pariser Café-Hause”, mieszczącą się na Schmiedestraße pod numerem 19 (obecna ulica Kowalska). W lokalu serwowano „wyroby cukiernicze, konfitury wszelkich rodzajów, torty i ciasta, francuskie i wrocławskie likiery, galaretki”, a także poncz, „biskupa” i „kardynała” . Pod tymi intrygującymi nazwami kryje się nic innego jak napoje alkoholowe. „Biskup” i „kardynał” to trunki sporządzane ze skórki pomarańczowej lub samych pomarańczy, czerwonego wina, cukru i przypraw . „Biskup” znalazł swoje miejsce w niemieckiej kulturze – wspominany jest m. in. w „Buddenbrookach” noblisty Tomasza Manna i w noweli „Marthe und ihre Uhr” Theodora Storma, zaś w drugiej połowie XVIII w. na terenie północnych Niemiec i Danii produkowane były specjalne fajansowe naczynia na ten napój, mające kształt biskupiej mitry. Gdy energiczny pan Loh został właścicielem lokalu, rozszerzył jego ofertę m. in. o konkretniejsze przekąski w rodzaju pasztecików i bulionów, a także przyjmował zamówienia na potrawy mączne, puddingi i dania z dziczyzny. Jako prawdziwy człowiek interesu nie poprzestał jednak na tym i niebawem otworzył restaurację, w której – jako zupełną nowość w Elblągu – serwowano śniadania i ciepłe kolacje. W końcu Loh nabył obiekt u zbiegu Friedrich-Wilhelm-Platz i Innerer Mühlendamm (Plac Słowiański i 1 Maja) – był to ruchliwy punkt miasta, co pozwalało spodziewać się licznej klienteli – i przeniósł tam swój lokal, rozbudowując i urządzając go, jak ocenia Satori-Neumann, zmyślnie i z dobrym gustem.
   Wracając do naszej Johanny i jej dzieła - ślub pary Loh-Devien odbył się w czerwcu 1842 r.. Johanna stosunkowo szybko owdowiała – mąż zmarł między 1855 a 1858 r. (w elbląskiej księdze adresowej z 1858 r. figuruje ona już jako owdowiała właścicielka cukierni i restauracji). Przez pewien czas pani Loh prowadziła samodzielnie odziedziczony po mężu interes, po jakimś czasie jednak zrezygnowała z tej działalności. Doświadczenie nabyte przy prowadzeniu lokalu gastronomicznego, poprzedzone zapewne obowiązkową dla ówczesnych panien „edukacją kuchenną”, nie poszło mimo to na marne. Na swoim czterdziestoletnim doświadczeniu w sztuce pieczenia i gotowania oparła Johanna Loh swoją „praktyczną książkę kucharską”, która zawiera ponad 1600 przepisów.
   W tym przedświątecznym czasie warto przyjrzeć się jadłospisowi sugerowanemu przez autorkę na grudzień. Znajdują się tu potrawy z gęsiny (pieczona gęś jest do dziś tradycyjną potrawą podawaną w Niemczech w pierwszy dzień Świąt), a także m. in. karpie gotowane w piwie (przechowywanie w portmonetce łuski karpia spożytego na Wigilię ma sprawić, iż w nowym roku posiadaczowi łuski nie zabraknie pieniędzy – wierzenie to wiązać należy prawdopodobnie z kształtem rybiej łuski, przypominającym monetę). Na kartach książki kucharskiej Johanny Loh znajdziemy jeszcze w wielu innych miejscach przepisy na potrawy i napoje serwowane na terenie niemieckiego obszaru językowego w okolicach Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Należą do nich łakocie z użyciem maku (m. in. tort makowy), pierniki (m. in. pierniki z migdałami, pierniki francuskie, „orzechy” z ciasta piernikowego) i naturalnie wyroby marcepanowe. Jak zauważa z zatroskaniem pani Loh – była właścicielka profesjonalnej cukierni – mnogość przyrządów i foremek potrzebnych do wytworzenia wyrafinowanych marcepanowych figurek z pewnością nie jest dostępna w większości gospodarstw domowych, dodaje jednak pocieszająco, że bez większych trudności da się przygotować w warunkach domowych przynajmniej marcepanowe owoce i warzywa, takie jak jabłka, gruszki, brzoskwinie, buraki, marchewki czy rzepki. W celu zafarbowania owoców na żółto autorka zaleca użyć szafranu, dla uzyskania czerwieni proponuje koszenilę. Jako prawdziwa profesjonalistka pani Loh nie uznaje półśrodków – marcepanowe owoce i warzywa powinny jak najwierniej przypominać miniaturki swoich naturalnych odpowiedników, w związku z tym muszą zostać zaopatrzone w „ogonki” wykonane z pozbawionego główki goździka oraz w łodyżki zrobione z przyciętych naturalnych szypułek np. wiśni. Za sprawą takich i innych przepisów na wyrafinowane smakołyki książka elblążanki cieszyła się sporą poczytnością – do 1889 r. była wznawiana czterokrotnie.
   Załączona ilustracja to fragment litografii ze zbiorów Muzeum autorstwa Joachima Friedricha Bilsa, pochodzącej z 1837 r., odbitej w elbląskim zakładzie litograficznym „Lithographische Inst. v. A. Rahnke in Elbing”. Fragment tego popularnego ujęcia ukazuje skrzyżowanie Friedrich-Wilhelm-Platz (Plac Słowiański) i Innerer Mühlendamm (u. 1 Maja) właśnie w okresie, gdy H. E. Loch – wkrótce z nieocenioną pomocą żony - „rozkręcał” swój biznes. Przechadzające się w okolicy elegancko ubrane postaci pozwalają podejrzewać, iż z nowym umiejscowieniem lokalu przewidujący biznesmen trafił w dziesiątkę i mógł liczyć na odwiedziny zamożnych dam i dżentelmenów, którzy zapewne chętnie wpadali - czy to na będące w Elblągu nowością restauracyjne śniadanie, czy to na „biskupa”, czy na ciastko będące być może autorskim pomysłem Johanny Loh.
   
   
Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl sprawuje patronat medialny nad Muzeum Archeologiczno-Historycznym
Joanna Szkolnicka, adiunkt w MAH w Elblągu

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Słowa uznania pod adresem p. Joanny Szkolnickiej (in spe - doktor) za ten wspaniały tekst. Chyba jednak Biblioteka Elbląska bardzo pochopnie zrezygnowała z niezwykłej wiedzy, perfekcyjnej znajomości języka niemieckiego - u p. Joanny ? Dyrekcja MAH zaś z pewnością zaciera dłonie z zadowolenia.
erg. (2017.12.23)
@erg. - To prawda, jestem przeszczęśliwa. A Joanna już doktor w pelni! Czytelników naszego cyklu serdecznie pozdrawiam i życzę uroczych Świąt. Maria Kasprzycka
(2017.12.23)
@erg. - Niech lepiej polskiego się nauczy a nie obcego i lepszej redakcji bo w roczniku elbląskim aż roi się od byków a tacy z nich wykształciuchy "doktorzy". .. .albani chyba, nie ma czym się chwalić kasprzycka. Kupiony tytuł naukowy to nic wielkiego, ot zapłacone, wychodzone, wykute na pamięć i tyle. Tytuły naukowe nie świadczą o inteligencji naturalnej, zwykłe uprawnienia jak prawo jazdy, kurs spawacza czy kasjer. Zrobiła uprawnienia ale czas pokaże jaki z tego pożytek.
(2017.12.24)
@erg. - Bez przesady. Nie jest taka bystra jak się niektórym wydaje. Może na tobie ona robi wrażenie ale sporo jest rzetelniejszych tłumaczy w elblagu niż ona. w roczniku elbląskim brak profesjonalnej redakcji a przeciez szkolnicka ją rzekomo pełnił (a)? może słusznie się jej pozbyli, niech inni korzystają z jej "talentu";-D
(2017.12.24)
O zgrozo! Doktor? ale czego? Niech jeszcze raz przeczyta tekst ktory został opublikowany tutaj. Pełno literówek, błędnych oznaczeń, aż czytać się nie da. W necie nie obowiązuje dokładność? Olewanie czytelnika, a tacy niby elokwentni. i to ma byc przykład etc i ksprzycka aby się cieszyć z jej jako "należytego nabytku"?;-D śmiem wątpić. Do gimnazjum marsz!
(2017.12.24)

info

0  
  4
Szanowni forumowicze, odrzućcie wszelaką gnuśność zniewalającą Wasze racjonalne postrzeganie tej lokalnej rzeczywistości. Pani Jolanta Szkolnicka jest wprawdzie młodą osóbką ale bardzo zdolną. I nawet za Odrą o tym dobrze wiedzą i doceniają. To był swego rodzaju fenomen gdy Niemiec, Anglik, Szwajcar itd. - przychodził do Biblioteki Elbląskiej - i był automatycznie przekierowany do Pani Jolanty. Tam - in loco - otrzymywał merytoryczną odpowiedź i fachowe zaopatrzenie. Krytykanci, spozierajcie na dorobek naukowy Pani Szkolnickiej, na elaboraty nie tylko w języku polskim. Nie rzucajcie Pani Szkolnickiej kłód pod nogi, ale zważywszy na dawne, sprawdzone obyczaje - cieszcie się że oto taka młoda osoba tyle wnosi do elbląskiego historiae sciencium et cetera. Pani dr Maria Kasprzycka to dostrzegła i jest dzisiaj w pełni ukontentowana. A więc odejdźcie na pewne vacatio sensus i dajcie sprawiedliwą ocenę. A na dzień dzisiejszy, w obliczu Świąt - życzmy tej młodej i sympatycznej osóbce - multum powodzenia !
erg. (2017.12.24)

info

8  
  0
Pani Joanno, jest Pani miłą, ambitną, pracowitą i konsekwentną młodą osobą, co nie musi się wszystkim podobać. Mam nadzieję, że tych kilka niesympatycznych zdań nie odbierze Pani radości i nie zepsuje świątecznego nastroju. W Nowym Roku życzę jak najwięcej sukcesów i satysfakcji w pracy. Maria Kasprzycka
(2017.12.24)
prywatne sympatie nic nie znaczą w obliczu niechlujstwa! Jaka puca! Każdy swojego klepie po ramieniu? ERG jak bije pianę ale to propaganda. tylko jemu znane historie i nie podniecaj się tak "et ceterą", bo widać że na pokaz i myślisz że to jest wyniosłe? To raczej śmieszne;-D ERG co za poliglota hahaha Przecież widać że błędy robi nawet tutaj a i rocznika nie potrafi przypilnować więc dlaczego udajecie że tego nie ma? przecież to już wydrukowane każdy może to zobaczyć i sam ocenić (in spe heheheh) "doktora".
(2017.12.24)
Tekst jest naprawdę ciekawy, ale nie wolny jest od niedociągnięć. Opnie zarówno erg. 'a jaki hejterów są oczywiście mocno przesadzone. Te drugie - chamskie i pozbawione kultury oczywiście należy potraktować zgodnie z tym czym są, czyli spuścić w WC. Ale pochwałą erga też się należy komentarz - szanowny panie jeśli chce pan oddać komuś szacunek za włożoną pracę w opanowanie języka obcego w stopniu bardzo dobrym oraz za skuteczne obronienie dysertacji to raczej unikał bym takich ageistowskich i mizoginistycznych w gruncie rzeczy określeń jak "młoda osóbka" (ciekawe czy o mężczyźnie po 30 i po doktoracie mówi pan "osóbka" ?). Zapewne miał pan dobre intencje, ale komunikat pisany musi być precyzyjny, inaczej może być odebrany niezgodnie z intencją - to oczywiste oczywistości, ale jak widać zapomnieć zdarza się i starym wygą.
BobB. (2017.12.25)
@BobB. - "Ale pochwałą erga też się należy komentarz" "zapomnieć zdarza się i starym wygą. " Jak widać i bardzo starym wygom zdarza się zapomnieć :)
(2017.12.25)