Jak Dawid i Goliat?

16.01.2007
25 stycznia Okręgowy Sąd Pracy w Elblągu ma wydać wyrok w sprawie Bożeny Łopackiej i godzin nadliczbowych, które była kierowniczka przepracowała w Biedronce.
Pozew dotyczący nadgodzin kobieta złożyła w sądzie prawie cztery lata temu - w marcu 2003 r. Sprawa toczyła się po raz drugi, ponieważ ze względów formalnych Sąd Apelacyjny uchylił wyrok sądu w Elblągu, przyznający Bożenie Łopackiej odszkodowanie. Ten powtórny proces zakończył się w poniedziałek 15 stycznia. Od firmy Jeronimo Martins, właściciela sieci Biedronka, kobieta domaga się teraz ponad 45 tysięcy złotych. Prawnicy Jeronimo Martins chcą, by sąd w całości odrzucił roszczenia byłej kierowniczki. - Naszym zdaniem są one niezasadne - mówi mecenas Katarzyna Handschuh-Strugalska. - Pani Łopacka nie udowodniła, że świadczyła pracę w godzinach nadliczbowych, a przede wszystkim nie dowiodła konieczności wykonywania tej pracy. Nie ustalił tego także sąd. Bożena Łopacka zarzuty odpiera: - Jak można twierdzić, że kierownik ma pełną swobodę zarządzania załogą, jeśli nie zatrudnia pracowników ani nie decyduje o liczebności załogi - wyjaśnia. - Jeżeli na cały dzień mam czterech lub pięciu kasjerów, a sklep jest czynny czternaście godzin, są w nim trzy kasy i kasjerzy pracują po sześć godzin, to wystarczy matematycznie wyliczyć... Z pustego i Salomon nie naleje - denerwuje się Łopacka.
SZ

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter