Od śmierci małego Szymonka minęło już prawie pięć lat, a sąd nadal nie może ustalić, co tak naprawdę wydarzyło się w pokoju dziecka. Prokuratura stoi na stanowisku, że do śmierci malca przyczynił się Tomasz M., były partner jego matki. Miał zadać półtorarocznemu chłopczykowi cios w brzuch, co skutkowało zgonem. Elbląski sąd wydał już w tej sprawie trzy wyroki. Wszystkie jednak odrzucał Sąd Apelacyjny.
To trudny proces poszlakowy – przyznajÄ… sÄ™dziowie. Nie ma bowiem bezpoÅ›rednich Å›wiadków zdarzenia. 29 grudnia 2008 r. rano w pokoju półtorarocznego Szymonka byÅ‚ tylko Tomasz M., który konsekwentnie podtrzymuje, że doszÅ‚o do nieszczęśliwego wypadku. WedÅ‚ug jego relacji, przewróciÅ‚ siÄ™ z dzieckiem, gdy je karmiÅ‚ chodzÄ…c po pokoju, a nastÄ™pnie podparÅ‚ siÄ™ rÄ™kÄ… na ciele chÅ‚opca. Twierdzi, że w pokoju malca byÅ‚o ciemno, a na podÅ‚odze leżaÅ‚y zabawki.
Jego słów nie potwierdzają zeznania Marietty W., matki Szymonka.
- Sama wstawaÅ‚am do Szymonka w nocy [z 28 na 29 grudnia 2008 r. - red.], bo on siÄ™ przebudziÅ‚ i chciaÅ‚ jeść – mówiÅ‚a dziÅ› w sÄ…dzie.- Nie miaÅ‚am problemów z przejÅ›ciem do jego łóżeczka. Na podÅ‚odze nie byÅ‚o żadnych zabawek, a pokój, mimo, że nie zapalaÅ‚am lampki, byÅ‚ dość jasny. ÅšwiatÅ‚o ulicznych latarni wpadaÅ‚o przez okno.
Marietta przyznała też, że tamtego ranka, gdy Tomasz M. sam zaproponował, że nakarmi Szymonka i poszedł do pokoju malca, nie słyszała żadnych niepokojących czy niecodziennych dźwięków.
- Czy sÅ‚yszaÅ‚aby pani upadek dorosÅ‚ego mężczyzny bÄ™dÄ…c w pokoju obok – chciaÅ‚ wiedzieć prowadzÄ…cy sprawÄ™ sÄ™dzia Tomasz Piechowiak.
- Najmniejsze kichniÄ™cie byÅ‚oby sÅ‚ychać – zapewniÅ‚a kobieta. - A gdyby ktoÅ› siÄ™ przewróciÅ‚ w pokoju obok, gdyby na podÅ‚ogÄ™ spadÅ‚a butelka, to już na pewno bym sÅ‚yszaÅ‚a.
Marietta stwierdziła, że słyszała, jak Tomasz podnosił Szymonka z łóżeczka, później jak siada z nim na fotelu i jak z niego wstaje. Mężczyzna następnie wyszedł z pokoju i stwierdził, że wybiera się do fryzjera. Po jego wyjściuz mieszkania, Marietta wzięła syna na ręce, była nawet nieco zdziwiona, że malec jest senny. Gdy ponownie zajrzała do pokoju Szymonka, ten już nie oddychał.
- A czy jest możliwe, by siÄ™ ktoÅ› przewróciÅ‚ w pokoju Szymonka? Może pani siÄ™ to zdarzyÅ‚o – chciaÅ‚ jeszcze wiedzieć sÄ™dzia.
- Przewrócić siÄ™ w tym pokoju nie bardzo byÅ‚o o co – stwierdziÅ‚a Marietta. - Pokój jest wÄ…ski i tam nie mogÅ‚o nic stać poza łóżeczkiem i fotelem, na którym siadaÅ‚am, by nakarmić Szymonka.
Kobieta jednocześnie dodała, że Szymonka nie można było karmić trzymając go na rękach, bo był zbyt duży i za ciężki.
O wczeÅ›niejszych relacjach miÄ™dzy Tomaszem M. i maÅ‚ym Szymonkiem Marietta wypowiadaÅ‚a siÄ™ pozytywnie: - MaÅ‚y go lubiÅ‚, cieszyÅ‚ siÄ™ na jego widok – przyznaÅ‚a. Kobieta zwiÄ…zaÅ‚a siÄ™ z Tomaszem, gdy jej poprzedni partner - ojciec dziecka trafiÅ‚ do wiÄ™zienia. Przez kilka miesiÄ™cy Tomasz M. odwiedzaÅ‚ jÄ… i Szymonka, czasem zostawaÅ‚ na noc.
Jednak, gdy oboje – Marietta i Tomasz – zostali zatrzymani przez policjÄ™ po Å›mierci dziecka, kobieta – po raz kolejny – zeznaÅ‚a: - W radiowozie Tomek powiedziaÅ‚ mi, żebym nie pÅ‚akaÅ‚a, bo on mi zrobi nowego Szymonka.
Marietta zeznawała w obecności biegłych psychologa i psychiatry, którzy mają trzy tygodnie na przygotowanie opinii. Kolejny termin rozprawy sędzia wyznaczył na 11 września.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter