Żywe pomniki pod Bramą Targową

23.03.2016
Żywe pomniki pod Bramą Targową
Uczniowie ustawili żywe pomniki. Cokołem była szkolna ławka (fot. Michał Skroboszewski)
Wystawieniem czterech „żywych pomników” pod elbląską Bramą Targową Międzyszkolne Koło Historyczne uczciło Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Było wesoło, czasami pompatycznie i z nadzieją na przyszłą współpracę elbląsko-węgierską. Zobacz więcej zdjęć.
Przypadające dziś święto przyjaźni polsko-węgierskiej postanowili uczcić uczniowie Zespołu Szkół Techniczno-Informatycznych w Elblągu, działający w Międzyszkolnym Kole Historycznym. Zamiast typowej akademii „ku czci” postanowili przed Bramą Targową wystawić cztery „żywe pomniki” symbolizujące przyjaźń pomiędzy oboma narodami. Szkoda tylko, że organizatorzy nie rozreklamowali wcześniej swoich działań i wesoły happening mogli oglądać na starówce tylko przypadkowi przechodnie.
   - Mam nadzieję, że nasze miasto kiedyś wystawi co najmniej dwa pomniki: Franciszka II Rakoczego oraz generała Józefa Bema i Sandora Petofiego – mówił Piotr Imiołczyk, opiekun MKH i główny organizator happeningu.
   Na cokole wykonanym ze szkolnej ławki stanął na początku książę Franciszek II Rakoczy w otoczeniu kuriatów (powstańców węgierskich z lat 1703-1711). Warto przypomnieć, że węgierski książę przebywał w Elblągu w 1711r. na spotkaniu z carem Rosji Piotrem I. Po chwili dla fotoreporterów cokół wszedł wspólny bohater narodowy Polski i Węgier – generał Józef Bem w towarzystwie swojego adiutanta z czasów Wiosny Ludów – Sandora Petofiego.
Żywe pomniki pod Bramą Targową
Na happening zerkał Piekarczyk (fot. MS)

   - Józef Bem jest na Węgrzech nazywany „ojczulkiem” - mówi Piotr Imiołczyk. - To jedyna postać w historii tego kraju, która ma taki przydomek.
   Węgierskim bohaterom Wiosny Ludów z 1848 roku towarzyszyli powstańcy z tamtego okresu. Kolejna chwila dla fotoreporterów i czas na trzeci pomnik. Tym razem przenieśliśmy się do XX wieku i najbardziej tragicznego powstania w dziejach Węgier – antyradzieckiego zrywu w 1956 roku.
   - Warto wspomnieć, że powstanie w Budapeszcie rozpoczęło się od manifestacji pod pomnikiem generała Józefa Bema – zauważa opiekun MKH.
   Na cokół weszła śliczna sanitariuszka – symbol węgierskiego oporu. Trzeba zauważyć, że Polacy w latach 50. bardzo interesowali się losami powstania budapesztańskiego. Podobnie do wydarzeń w stolicy Węgier mogły przebiegać działania w Poznaniu. Tam jednak manifestację robotniczą zduszono siłami sił bezpieczeństwa.
   „Niech żyją Węgry”, „Niech żyje Polska”, „Niech żyje przyjaźń polsko-węgierska” zakończyły kilkudziesięciominutowy happening. Impreza odbyła się na zakończenie obchodów Tygodnia Węgierskiego w Elblągu.
   
Sebastian Malicki

Fotoreportaż

Kliknij, żeby zobaczyć więcej zdjęć

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter