Ten objęty ścisłą ochroną ptak,
jak podaje Encyklopedia Leśna, osiąga długość do 29 centymetrów, rozpiętość jego skrzydeł dochodzi do 48 cm, a waga do 87 g. Ma długi, wąski dziób, którym wyszukuje oraz wydziobuje owady i larwy, a także czub na głowie, rozpościerany m.in. w chwilach zaniepokojenia. O wiele bardziej nieprzyjemnie robi się w momencie, gdy dudek czuje się zagrożony.
- Młode oraz samice w okresie wysiadywania jaj bronią się w ten sposób, że wystrzeliwują w kierunku wroga cuchnącą ciecz, w zapachu przypominającą padlinę. Z tego powodu ich gniazda nieprzyjemnie pachną – tłumaczy Jan Piotrowski z Nadleśnictwa Elbląg. – Z kolei dorosłe osobniki w takich sytuacjach rozkładają skrzydła, wachlują ogonem i wydają chrapliwe dźwięki.
M.in. to sprawiło, że ptak ten na stałe zagościł w znanym, polskim przysłowiu: „wystrychnąć kogoś na dudka”.
- To frazeologizm z tradycją kilkusetletnią. Składa się z czasownika „wystrychnąć”, który obecnie, we współczesnym języku polskim, zachował się tylko w tym frazeologizmie. Nie jest używany samodzielnie. To archaizm, czcigodny zabytek dawnej polszczyzny. Oznaczał kiedyś „sprawić, że ktoś został kimś, stał się jakimś” – wyjaśniał prof. Mirosław Skarżyński, językoznawca,
na antenie Radia Kraków. – Dudek był oceniany dość niemile przez naszych przodków, stąd w polszczyźnie kiedyś pojawiły się takie zwroty jak „plugawy jak dudek”, „śmierdzi jak dudek”. Uważano go za ptaka tchórzliwego, nie tylko dlatego, że był płochliwy, ale i dlatego, że samice w okresie wysiadywania jaj oraz młode dudki przestraszone zachowywały się jak skunksy. Uważano też, że jest głupi.
Dudek to gatunek, który zimuje w Afryce. Do kraju wraca na wiosnę i niemal natychmiast rozpoczyna gody.
„Zamieszkuje skraje lasów, łąki z zadrzewieniami, pastwiska. Gniazdo zakłada w dziuplach drzew lub w zakamarkach budynków. W okresie V-VI składa 7-8 jaj, które wysiaduje wyłącznie samica przez 15-16 dni. Wyprowadza jeden lęg w roku” –
czytamy w Encyklopedii Leśnej. Tego barwnego ptaka można spotkać na terenach wokół Elbląga.
- Chociaż nie jest to prosta sprawa. Widziałem jedną parę na obszarze Mierzei Wiślanej, obecność dudka stwierdzono również w okolicach Tolkmicka – dodaje Jan Piotrowski.