Na „Pogrzebie żuru i śledzia” zaprezentowało się 40 wystawców z rękodziełem oraz 10 oferujących produkty gastronomiczne. Można było kupić pachnące wędliny, domowe ciasta, miody, ziołowe herbaty i domowe syropy. Wśród wystawców znalazły się między innymi panie ze Szkoły Podstawowej nr 8. - Sprzedajemy różne świąteczne stroiki, jajeczka, a wszystko to zostało zrobione przez nauczycieli z naszej szkoły i rodziców – opowiada Ala Piotrowicz-Chont, nauczyciel z SP 8. - Pieniądze ze sprzedaży tych rzeczy przeznaczamy na działalność ekologiczną, którą zajmujemy się w naszej szkole.
Nie po raz pierwszy na jarmarku jest pani Elżbieta Piotrowska, która prezentuje swoje prace wykonane m.in. metodą decoupage. – Jesteśmy tu z koleżanką co roku. Sprzedajemy głównie jajka. Metodą decoupage ozdabiamy wydmuszki gęsie i jajka styropianowe. Mamy też stroiki i maskotki. Mało jest tu kupujących, ale ja uwielbiam to robić i tu przychodzić, bo tu jest cudowna atmosfera. Z widzenia znamy się tu prawie wszyscy, bo zazwyczaj jest tu ta sama ekipa.
Piękne wyszywane jajka przygotowała pani Grażyna Krauze. – Jestem tu po raz pierwszy, więc póki co wszystko jest tu dla mnie nowością, ale już jedno jajko sprzedałam – cieszy się.
- Też jesteśmy tu pierwszy raz – opowiada pani Magda, która na jarmark przyszła razem z mężem. - Przeszliśmy dopiero kawałek, a już mamy sporo zakupów. Bardzo nam się tu podoba.
- Głównie oglądam, podpatruje, choć czasem na coś się skuszę – mówi pani Basia, kolejna z odwiedzających jarmark osób. – Wędlinki mają tu dobre, więc na pewno jak będę stąd wychodzić, to kupię coś dla męża.