Skrzydlaci ochroniarze

4
24.05.2014
Skrzydlaci ochroniarze
Michał Bień i Dygnitarz (fot. Witold Sadowski)
Jastrzębie, sokoły, sowy płoszą żurawie, jaskółki, szpaki. Płoszą – nie polują na nie, bo są w pracy. Na lotnisku wojskowym w Królewie Malborskim o bezpieczeństwo dbają wyjątkowi "ochroniarze" szkoleni przez Michała Bienia. Zobacz fotoreportaż.
Ochrona biologiczna lotnisk cywilnych, jak i wojskowych metodą sokolniczą polega na przepłaszaniu ptactwa z ich terenów. W bazie w Królewie Malborskim o bezpieczeństwo (by ptaki nie wpadały w silniki samolotów) dba elblążanin Michał Bień wraz ze swoją podniebną eskadrą. Spotykamy go, gdy patroluje płytę lotniska z myszołowcem towarzyskim o imieniu Dygnitarz.
   - Jest bardzo towarzyski – przyznaje z uśmiechem sokolnik. - Lubi płoszyć małe ptaki, szpaki byłyby najlepsze, bo większych się boi. Odważniejsza jest jego siostra, bo i sama jest większa i cięższa, waży około kilograma.
   Dygnitarz to młody drapieżnik. Niedawno obchodził swoje pierwsze urodziny. W lotniskowych wolierach mieszkają też inne ptaki m.in. sokoły i sowy.
   - W zależności od tego, jaka jest pora roku, jaki sezon, płoszymy różne gatunki ptaków – wyjaśnia Michał Bień. - Wiosną obserwowane są przeloty gęsi czy żurawi. Teraz są problemy z jaskółkami i mniejszymi ptakami. Na szpaki trzeba jeszcze trochę poczekać. W różnych sezonach pracuję więc z różnymi ptakami płoszącymi – kontynuuje. - Sokoły latają dość wysoko i atakują głównie z góry. Myszołowce z rękawicy, na krótkim dystansach.
   Jeśli ptactwo kryje się w trawie, nieoceniony okazuje się wyżeł niemiecki, Shanie. Też w wojskowej służbie.
   Jednak nie tylko ptaki stanowią zagrożenie dla bezpiecznego startu samolotów. Ssaki również sprawiają kłopoty.
   - Zając może wyjść na pas startowy, ale rzadko. Większe zagrożenie stanowi sarna – wskazuje Michał Bień.
Skrzydlaci ochroniarze
Dygnitarz "lubi" szpaki (fot. Witold Sadowski)
Jednak to ptasi ochroniarze wiodą prym w Królewie. Pochodzą z hodowli zamkniętej, mieszkają w pobliskich wolierach, jadają mięso przechowywane w zamrażarce. Pracują kilka godzin dziennie.
   - Część teraz się pierzy, część ma okres lęgowy, wszystkie więc nie latają – wyjaśnia Michał Bień. - Nie sposób też z dziesięcioma ptakami latać po lotnisku. W ciągu dnia korzystam minimum z trzech ptaków. W czerwcu-lipcu będzie ich więcej. Będą młode, które trzeba będzie ułożyć. Układanie ptaka do takiej pracy trwa miesiąc.
   Michał Bień na wojskowym lotnisku w Królewie Malborskim pracuje od 2010 r. Jest tam każdego dnia, 7 dni w tygodniu, nie korzysta z urlopu. Swoją pracę bardzo lubi, choć przyznaje, że latem, gdy temperatury są wysokie, na pasie startowym bywa ciężko. Podczas upałów ptakom też nie chce się latać.
   O pracy sokolnika (bo tak się ten zawód fachowo nazywa) myślał już w technikum leśnym.
   - W szkole mieliśmy ośrodek rehabilitacji ptaków i tak polubiłem drapieżniki – mówi. - Ich układanie to wyzwanie. Ułożenie ptaka tak, by wracał na rękawicę, trwa około miesiąca. Nie wszystkie są jednak chętne do współpracy (śmiech).
   
A

Fotoreportaż

Kliknij, żeby zobaczyć więcej zdjęć

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

Super sprawa sam przez chwilę byłem tym zafascynowany ale niestety pieniądze są przeszkodą; /
(2014.05.24)

info

6  
  0
Alvaro do twarzy ci z tym Ptakiem !!!!
(2014.05.24)

info

4  
  0
No nie. .. Michał jak zwykle z ptakiem na wierzchu :P
Warm (2014.05.26)

info

0  
  0
Ciekawy artykuł i bardzo ładne fotki.
Teżesteta (2014.05.27)

info

1  
  0