Ogień wybuchł na strychu kamienicy. Strażacy przyjęli zgłoszenie o pożarze tuż przed godz. 1 w nocy. - Po przyjeździe na miejsce zdarzenia połowa dachu stała już w ogniu. Podaliśmy dwa prądy wody w natarciu przez klatkę schodową do wnętrza oraz dwa prądy wody przy użyciu drabiny mechanicznej oraz podnośnika hydraulicznego – mówi mł. kpt Maciej Kogut, zastępca dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1, który dowodził akcją. - Mieliśmy problemy z hydrantami, dopiero trzeci okazał się sprawny. Doszło też w czasie akcji do awarii drabiny, ale sobie z tym poradziliśmy. Akcja gaszenia pożaru trwała do godz. 4.30.
Policjanci ewakuowali z budynku wszystkich mieszkańców jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej. W sumie 16 osób dorosłych, pięcioro dzieci i psa. Nikomu nic się nie stało. - Ewakuowani mieszkańcy mogli na czas akcji strażaków skorzystać ze świetlicy w I LO, gdzie czekała na nich kawa i herbata. Dyrektor Zarządu Budynków Komunalnych zaproponował lokale zastępcze, ale żadna z rodzin nie skorzystała z tej propozycji. Rano mieszkańców odwiedzili również pracownicy MOPS, oferując pomoc, ale w tym wypadku również nie było takich deklaracji – mówi Łukasz Mierzejewski z Biura Prasowego Urzędu Miejskiego. - W kamienicy nie ma lokali komunalnych, budynek w całości należy do wspólnoty mieszkaniowej, która jest administrowana przez prywatnego zarządcę.
Mieszkańcy kamienicy są zrozpaczeni. Ocalili życie i mieszkania od pożaru, ale zostały one zalane podczas akcji gaśniczej. - Wczoraj właśnie skończyłem remont, który trwał kilka tygodni,
(fot. Michał Skroboszewski)
położyliśmy nowe ładne podłogi. Poszliśmy wcześniej spać, bo byliśmy zmęczeni. Obudziło nas walenie w drzwi. Zdążyliśmy zabrać tylko ręczniki zmoczone wodą i wybiegliśmy na zewnątrz, praktycznie na boso. Widzieliśmy jako ogień przesuwał się ze strychu na naszą część mieszkalną – opowiada pan Andrzej, który ma mieszkanie tuż pod strychem. - Wszystko, co wyremontowaliśmy, zostało zalane. Zniszczony jest nawet sprzęt, który zostawił pan prowadzący u nas remont.
Strażacy szacują straty na ponad sto tysięcy złotych. Nie wiadomo, co było przyczyną pożaru. Mogło nią być zwarcie w instalacji elektrycznej.
Aktualizacja z godz. 14:
Dzisiaj zarządca kamienicy spotkał się z inspektorem nadzoru budowlanego, rzeczoznawcą, policją i ubezpieczycielem, by ustalić straty i dalsze działania po pożarze. - Kamienica nadaje się do generalnego remontu, zniszczony jest dach, wszystkie mieszkania są zalane. Trwa szacowanie strat, czekamy na ustalenie przyczyny pożaru - mówi Barbara Budrewicz, zarządca nieruchomości.
Zabytowa kamienica przy ul. Powstańców Warszawskich 9 miała wkrótce przejść remont dachu i elewacji. Koszt prac wyceniono na 350 tysięcy złotych, 70 tysięcy wspólnota otrzymała jako dofinansowanie z ratusza. Pieniędzy jeszcze nie wydano, dzisiaj wiadomo, że koszty remontu po pożarze będą o wiele większe od wcześniej planowanych.