PortEl testuje: Utoczyliśmy sobie krwi

10
10.07.2018
PortEl testuje: Utoczyliśmy sobie krwi
W krwiobusie krew oddało dzisiaj ponad 40 osób (fot. Anna Dembińska)
Krew ratuje życie – banał. Ja poszedłem oddać, bo... dają czekoladę. Oddawałem pierwszy raz i wszystkim, którzy jeszcze nie oddali, polecam. Jedyną niedogodnością jest konieczność odczekania kilkudziesięciu minut na swoja kolej. Zobacz więcej zdjęć.
Od razu napiszę prawdę: krew poszedłem oddać tylko dlatego, żeby... dostać czekoladę. Można oczywiście z patosem argumentować swoją decyzję: że krew jest niezastąpiona w ratowaniu życia, że wakacje to okres zwiększonego popytu, że każda kropla się liczy itd. Może i ktoś idzie oddać krew dlatego, ja poszedłem po czekoladę.
   Punkt oddawania krwi w Elblągu mieści się przy ul. Bema. Z mojego punktu widzenia to jest koniec świata. Kiedyś poczułem chęć oddania krwi i przeszedłem się tam, to akurat było zamknięte. Dlatego dzisiejszą wizytę krwiobusa na placu Kazimierza Jagiellończyka powitałem może nie z radością, ale z pewnym zaciekawieniem. Lepszej okazji do oddania krwi w tym sezonie nie będzie – przynajmniej tak myślałem. Już na miejscu się okazało, że byłem w błędzie – krwiobus do Elbląga w tym sezonie jeszcze raz przyjedzie.
   Czerwony autobus z logo Narodowego Centrum Krwi stał na placu Jagiellończyka już po godzinie ósmej. A przed nim kilkanaście chętnych do oddania krwi. W większości stałych „klientów” placówki z ul. Bema. - Krew oddaję, kiedy tylko mogę. Przeważnie na urlopie. Raz, czasami dwa razy do roku – mówiła Marta Dudzik, która krew oddaje od 10 lat.
   O oddawaniu krwi wiedziałem tylko tyle, że ją mam i że chętnie ją ode mnie przyjmą. A poza tym boję się widoku strzykawki. Może nie jest to strach obezwładniający, ale po odczekaniu 40 minut w kolejce do autobusu przed samymi drzwiami pojawiła się myśl: „Może jednak dać sobie spokój i pójść swoją drogą?”.
   Przedtem jeszcze trzeba zaznaczyć właściwe odpowiedzi na formularzu. Pytania dotyczą ostatnio przebytych chorób, przebywania za granicą, tatuaży, akupunktury itd. Pewną ciekawostką są pytania o pobyt zagraniczny: trzeba odpowiedzieć, czy w okresie od 1980 r do 1996 r. potencjalny krwiodawca przebywał w Wielkiej Brytanii oraz czy w ostatnim półroczu nie było się w Tajlandii lub Afryce Środkowej, albo Zachodniej lub terenach endemicznych występowania malarii lub innych chorób tropikalnych.
   W końcu nadchodzi wiekopomna chwila: najpierw rejestracja (i tu przydaje się dowód osobisty, chociaż w moim przypadku wystarczyło prawo jazdy), potem sympatyczna pani pobiera trochę krwi z przedramienia i trochę z palca. Przyda się do badań i do określenia grupy krwi (wiedziałem, jaką mam grupę, ale już zdążyłem zapomnieć). Następnie wywiad lekarski, mierzenie ciśnienia i jeżeli wszystko jest w porządku, to można wziąć dwa wafelki i czekać aż zwolni się miejsce do oddawania krwi.
   A potem to już z górki. Można rozłożyć się na fotelu i pogadać z panią pielęgniarką np. o tym kto wygra mistrzostwa świata w piłce nożnej? A krew? Gdzieś tam skapuje jakby przy okazji. Kilka minut i trzeba robić miejsce następnemu krwiodawcy.
   Ja muszę czekać dwa miesiące na uzupełnienie krwi i mieć nadzieję, że w ciągu tego okresu nie przyjdzie list polecony z poleceniem pójścia do lekarza, bo coś w wynikach krwi się nie zgadza. Jak nie przyjdzie, to po dwóch miesiącach mogę przyjść do przychodzi przy ul. Bema odebrać legitymację i... oddać kolejne 450 mililitrów najcenniejszego leku.
   Z informacji praktycznych: przed oddaniem krwi należy zjeść lekkie śniadanie i pół godziny przed nie można palić papierosów. A po trzeba dużo pić, zjeść porządny obiad i się nie przemęczać. I nie palić przez dwie godziny.
   
   PS. Dzisiaj w krwiobusie, który zaparkował na placu Kazimierza Jagiellończyka, krew oddało ponad 40 osób.
Sebastian Malicki

Fotoreportaż

Kliknij, żeby zobaczyć więcej zdjęć

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

A cóż to się stało, że tym razem zabrakło Pani Alicji? No tak, jak trzeba się dać dziabnąć, to chłopa wysłali. .. :-)
(2018.07.10)

info

3  
  1
utoczyli krew dla olsztyna a dlaq Elbląga resztki lub z łaski. Zrozumcie to wreszcie bagniaki. Co jeszcze zabierzecie z Elbląga h.
(2018.07.10)

info

3  
  5
na myśl o olsztynie już bierze na wymioty.
(2018.07.10)

info

5  
  3
"Bema to koniec świata" No Ja pier. .. .. To nie Warszawa, że trzeba jechać z Białołęki na Ursynów. Na Bema dojeżdżają tramwaje, autobusy. Trzeba tylko chcieć, a jak już się chce to warto sprawdzić do której jest czynny Oddział Terenowy :)
Ploterek (2018.07.10)

info

6  
  2
O Adaś! Pozdrowienia dla Ciebie i Oli! :)
Koleżankazgimbazy90' (2018.07.10)

info

1  
  1
Oddaje krew systematycznie od dwóch lat . Mam chec wstąpić do jakiegoś klubu krwiodawstwa. Moze znacie jakiś w Elblągu i polecacie
Pompek (2018.07.10)
Najgorsze w tym wszystkim, jest to, że czas przydatności krwinek to ok 1,5 miesiąca. Krwiodawcy po oddaniu pewnej ilości krwi mogą to sobie odpisać od podatku, przysługują im też ulga na przejazdy komunikacją miejska, wolny dzień w pracy, darmowe wyniki przeprowadzanych badań, zniżki na niektóre leki i inne. www.dawcomwdarze.pl, www.razemdladawcow.pl
Gościa (2018.07.11)
Zarejestruj się w jednostce organizacyjnej publicznej służby krwi
(2018.07.11)
Dziękuję za informacje. Dobrze by było, gdyby znalazły się w artykule.
(2018.07.11)
i znów olsztyn. won.
(2018.07.11)

info

1  
  0



Reklama X