Wynik wyborów nie powinien być zaskoczeniem choćby dlatego, że w Polsce wciąż obowiÄ…zuje zasada - rzÄ…dzÄ…cy przegrywa. W tych wyborach jednak styl rzÄ…dów nie zniechÄ™ciÅ‚ wyborców do gÅ‚osowania (tak zwykle uzasadniano niskÄ… frekwencjÄ™ w poprzednich wyborach). WrÄ™cz przeciwnie - styl rzÄ…dów PiS-u, a chyba też prowadzona przez to ugrupowanie kampania wyborcza, spowodowaÅ‚y, że do wyborów poszli ci, którzy dotÄ…d zwykle tego nie robili - najmÅ‚odsze pokolenie wyborców, niepamiÄ™tajÄ…ce „komuny” (także mÅ‚odzi urodzeni w 1989 - pierwszym roku wolnej Polski) oraz bierna dotÄ…d część „wyksztaÅ‚ciuchów”. Wprawdzie liderzy PiS-u czujÄ… siÄ™ jak zwykle „moralnymi zwyciÄ™zcami”, jednak w porównaniu z niedawnymi zapowiedziami JarosÅ‚awa KaczyÅ„skiego zdobycia 280 mandatów, uzyskany wczoraj wynik (choć w liczbach bezwzglÄ™dnych lepszy niż dwa lata temu), należy uznać za klÄ™skÄ™.
Platforma w niedzielę wygrała i - co nie mniej ważne - fortuna dalej jej sprzyja. Moim zdaniem także poprzez fakt, że w porównaniu z niedzielnymi prognozami w poniedziałek ubyło jej kilka mandatów. Platforma uniknie w ten sposób pokusy stworzenia rządu jednopartyjnego, z minimalną większością, i trwożliwego sprawdzania przed każdym głosowaniem listy obecności swoich posłów. Do tego tuż po ogłoszeniu wstępnych wyników wyborów usiłował ją nakłonić Jarosław Kaczyński.
Koalicja z PSL-em wydaje się dobrą dla Polski koalicją, tym bardziej, że była rozważana a nawet zapowiadana jeszcze przed wyborami. Z PSL-em może być Platformie łatwiej rozwiązywać problemy społeczne, a razem oba ugrupowania będą dysponowały większością wystarczającą, aby przeforsować każdą ustawę.
Platforma z PSL-em może czasem potrzebować poparcia LiD-u, aby odrzucać prezydenckie veta. I myślę, że takie poparcie w ważnych sprawach będzie otrzymywać, dlatego, że klincz sejmu z prezydentem mógłby oznaczać przedterminowe wybory, a na takie LiD jeszcze przez jakiś czas nie będzie gotów. Bo niedzielny wynik to także porażka LiD-u i realizowanej dotąd koncepcji budowania nowej centrolewicy.
Myślę też, że jeśli nawet - jak to wczoraj nazwało kilku komentatorów politycznych w telewizyjnych audycjach wyborczych - Jarosław Kaczyński będzie teraz prezydentem RP w imieniu Lecha Kaczyńskiego, prezydenckie veto nie będzie nadużywane. Kalendarz wyborczy sprawił, że ewentualne zwycięstwo PiS-u w kolejnych wyborach (2011) może ułatwić reelekcja Lecha Kaczyńskiego (2010). A prezydentowi-pieniaczowi, kimkolwiek by on był, w Polsce o reelekcję będzie trudno.
Co musi zrobić Platforma, żeby jej rząd przetrwał do końca kadencji? Premierem powinien zostać Donald Tusk (sam to wielokrotnie zapowiadał). Rząd musi się składać z ludzi kompetentnych (nie wszyscy muszą mieć partyjne legitymacje Platformy lub PSL-u). Konieczne jest też uchylenie Polakom choćby rąbka owego, zapowiadanego w kampanii raju, a więc tworzenie dobrych koncepcji i ich umiejętne realizowanie. Wszyscy - ministrowie i posłowie - muszą być nieskazitelnie uczciwi, bo z tej strony przyjdzie im pewnie odeprzeć jeszcze niejeden atak PiS-u, i - co ważniejsze - tego oczekujemy od tych, których wybieramy.
Nie bez znaczenia będzie też pewność, że Euro 2012 jednak się w Polsce odbędzie.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter