Na co dzień jest strażakiem w Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 w Elblągu. Spieszy z pomocą, gdy trzeba ratować ludzkie życie lub mienie. Jest też płetwonurkiem. Przyznaje, że to trudna praca, szczególnie pod wodą, gdy strażacy prowadzą poszukiwania osób zaginionych. Jakoś trzeba odreagować więc Paweł biega, jeździ na rowerze, uprawia różne sporty.
Urlopuje też aktywnie. W ubiegłym roku wrześniowy tydzień poświęcił na wyprawę rowerową w Bieszczady. Ot, bagatela, prawie tysiąc kilometrów. Zachęcony pomyślał o dłuższej trasie. Już po powrocie z polskich gór zapowiedział nam, że w 2014 r. pojedzie do Paryża. I plan swój zrealizował. 1 września wystartował z Elbląga w kierunku Francji. Zabrał na rower namiot, śpiwór, zapasowe dętki, komplet kluczy – na wszelki wypadek, ale przede wszystkim dobry humor, który nie opuszczał go w podróży.
- To była bardzo przyjemna podróż, która przebiegała bezproblemowo - przyznaje Paweł Koch. - Nawet "kapcia" nie złapałem, a pokonałem w sumie 2 294 kilometry. Jechałem przez Niemcy, Holandię, Belgię do Francji. Trasy rowerowe wszędzie były idealne – zachwyca się strażak. - Spotykałem na nich rowerzystów w różnym wieku, np. dwie starsze panie, które na rowerach jechały trasą wzdłuż Odry, a także Belgów na tandemach, którzy zmierzali do Holandii. To były pary, w których jedna z osób była niepełnosprawna. [fotor]Najciekawsze spotkanie miałem jednak w Paryżu, gdzie pod Wieżą Eiffla spotkałem Anglika, który właśnie stamtąd, rowerem, startował w podróż dookoła świata! Może i ja się kiedyś w taką wybiorę, może na emeryturze – śmieje się sympatyczny strażak.
Zanim jednak wyruszy, jak Willy Fogg (ale zajmie mu taka podróż więcej niż 80 dni, bo Rekord Guinnessa to aż 270 dni), zmierzał ku Francji. Już spokojniej, pokonując 140-150 km dziennie (początkowo narzucił tempo 200 km/dzień). Co robił, by jazda nie dłużyła się? Rozmyślał?
- Nieee, słuchałem muzyki, bo to zawsze pomaga. Podziwiałem też widoki – mówi Paweł Koch. - Do Paryża wjechałem 19 września po południu, czyli nawet szybciej niż zakładałem. Był więc czas na zwiedzanie.
Po powrocie wrócił do pracy. Znowu jest gotowy, by nieść pomoc potrzebującym. Do następnego urlopu i kolejnej rowerowej wyprawy.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter