Pod koniec XIX w. znaleziono kadłub dużej łodzi z XI wieku, która budową przypominała te wikińskie, ale prawdopodobnie wykonali ją szkutnicy z jednego z pruskich plemion. Znalezisko prawdopodobnie zostało zabrane do Królewca i zaginęło w czasie wojny. Teraz wrak spod Bągartu, małej wsi na Pomorzu Gdańskim, ma swoją replikę. Zbudowali ją dwaj elbląscy Wikingowie, którzy cierpliwie pracowali nad nią m.in. z dłutem w ręku.
- Budowaliśmy ją od listopada w zasadzie do teraz, z przerwami. Szkielet jest zrobiony z dębu, poszycie z sosny, a deska z otworami na dulki z jesionu – mówił Zbigniew Gorący "Butrym", który stworzył replikę razem z Przemysławem Kamińskim "Bosmanem".
Długość łodzi to niecałe 12 metrów, a szerokość 2,6 m. Przewidziana jest na 11-osobową załogę – dziesięciu wioślarzy plus sternik. A dziś (1 lipca) została po raz pierwszy zwodowana. Wypłynęła z hangaru nad rzeką, ale na co dzień będzie przechowywana w Harcerskim Ośrodku Wodnym "Bryza".
Jak mówił Zbigniew Gorący na razie nie ma jeszcze konkretnych ustaleń co do pierwszej, oficjalnej prezentacji łodzi, ale prawdopodobnie odbędzie się ona w Elblągu.
Nie byłoby jednak tego wszystkiego gdyby nie Stowarzyszenie Elbląg Europa, które pozyskało na taką kopię środki w ramach projektu polsko- rosyjskiego. To również i ono sprawuje formalną pieczę nad łodzią, ale jak mówił Paweł Kulasiewicz, prezes stowarzyszenia, będą się nią zajmowali pasjonaci historii.
- Mam nadzieję, że grupy odtwórstwa historycznego będą się nią opiekować i pokazywać kulturę, która na tych terenach była, przybliżać tamtejsze realia – mówił Paweł Kulasiewicz. - Zdecydowanie chcielibyśmy, żeby ta łódź reprezentowała nasze miasto i region na wydarzeniach o charakterze historycznym i kulturalnym.
Warto dodać, że elbląska replika ma również i...siostrę. To siedmiometrowa kopia XII- wiecznej skandynawskiej łodzi znalezionej w 1993 r. w Gislinge. Trafiła ona do skansenu w obwodzie kaliningradzkim. Na budowę obu łodzi z programu transgranicznego Litwa- Polska- Rosja pozyskano 140 tys. zł.