Nieoczekiwana zmiana... turnusów

3
07.06.2001
Wycieczka piętnastu uczniów z Gimnazjum nr 8 w Elblągu musiała przedwcześnie opuścić ośrodek wczasowy "Elzam-Mazury" w Bogaczewie, dokąd przyjechała na kilkudniowy biwak. - Podejrzewam, że zrobiono na nas nagonkę, bo do ośrodka chciała przyjechać jakaś inna grupa, być może liczniejsza i bardziej opłacalna dla ośrodka - opowiada pani Dorota, opiekunka grupy uczniów. Zaprzecza temu kierownik ośrodka wczasowego. - Chłopcy byli po prostu tak pijani, że ledwo stali na nogach - mówi.
W poniedziałek po południu grupa uczniów wraz z dwiema opiekunkami z gimnazjum nr 8 w Elblągu wyjechała na biwak do ośrodka wczasowego w Bogaczewie na jeziorem Narie. Młodzież miała spędzić tam kilka dni. Jednak tak się nie stało i już po pierwszej nocy grupa została dosłownie wywieziona autokarem z obiektu. - Po przyjeździe część młodzieży poszła łowić ryby, inni grali w tenisa - opowiada pani Dorota, nauczycielka opiekująca się grupą. - Ale młodzież, jak to młodzież - głośniej się zaśmieje, przeklnie. Nie wiedziałam jednak, że coś takiego może spowodować, że zostaniemy potraktowani jak bandyci i w konsekwencji wyrzuceni z ośrodka. We wtorek po śniadaniu młodzież wykorzystywała piękną pogodę - pływała rowerami wodnymi, opalała się. W samo południe nauczycielka została wezwana do telefonu. - "Pani Doroto, co się tam u was dzieje. Młodzież pijana po jeziorze pływa" - usłyszałam w słuchawce głos dyrektorki naszego gimnazjum - opowiada nauczycielka. - Chwilę później do ośrodka przyjechała policja, jak się okazało wezwana przez panią dyrektor. Dowiedzieliśmy się także, że jedzie po nas już autokar z Elbląga. Morąska policja przebadała chłopców alkomatem - wynik we wszystkich przypadka był jednakowy - zero promili. - Otrzymaliśmy zawiadomienie, że na terenie ośrodka dochodzi do awantur, wywoływanych przez pijaną młodzież - opowiada kierownik wydziału prewencji morąskiej policji. - Policjanci, którzy przybyli na miejsce stwierdzili, po badaniu alkomatem, że młodzież jest trzeźwa. Nie mogliśmy postawić im żadnych zarzutów. Kierownik ośrodka wczasowego nie zgadza się z opinią nauczycielki. Twierdzi, że w poniedziałek chłopcy byli tak pijani, że ledwo trzymali się na nogach. - Nie wszyscy oczywiście - mówi kierownik ośrodka. - Najbardziej zdenerwował mnie fakt, że dzieci bez żadnej opieki pływały rowerami wodnymi po jeziorze. Doszło nawet do tego, ze jeden z chłopców wpadł do wody. Bosman z przystani, który pomógł mu wydostać się z wody, twierdził, że chłopak był tak pijany, że nie mógł stać na nogach. Kierowniczka żałuje tylko jednego, że policję wezwano we wtorek, a nie w poniedziałek, kiedy to chłopcy tak rozrabiali. Chwilę przed opuszczeniem ośrodka pani Dorota, przechodząc obok recepcji usłyszała rozmowę telefoniczną, jaką prowadziła recepcjonistka "tak, oni już wyjeżdżają, możecie przyjeżdżać". - Już wiem, że cała akcja była po to, aby się nas pozbyć, bo do ośrodka chciała przyjechać jakaś inna grupa, być może liczebniejsza i bardziej opłacalna dla ośrodka - opowiada pani Dorota. - Recepcjonistka miała do nas pretensje, że niby w poniedziałek w nocy pijana młodzież błąkała się po ośrodku. Jaka się później okazało, to nie chodziło o moich uczniów, ale o gości właściciela obiektu. Tego już nikt jednak nie chciał słuchać. Kierowniczka obiektu przyznaje, że była gotowa zgodzić się, aby dzieci pozostały w ośrodku, jednak decyzja dyrektorki gimnazjum była już nieodwołalna.
IG

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

Dzieci były pijane z zachwytu pięknem krajobrazu, upojone ślicznymi widokami i odurzone uprzejmością pracowników obsługujących ośrodek. A teraz te dzieci mają kaca moralnego, bo to była prawdziwa lekcja wychowania obywatelskiego. Liczy się tylko KASA. Kierownik ośrodka nie wierzy Policjantom? I ma rację, czerpiąc z innych wartości, tych ekonomicznych!
Andrzej (2001.06.07)

info

0  
  0
Dzieći na śmieci!
Drzazga (2001.06.07)

info

0  
  0
Kierownik na Prezydenta!
Drzazga (2001.06.07)

info

0  
  0