Nie wstydzić się, tylko leczyć! O zaburzeniach układu moczowego
- „Zaburzenia czynnościowe dróg moczowych” to pojęcie brzmiące dość specjalistycznie. Co się pod nim kryje?
- Zasadniczo wyróżniamy dwa problemy terapeutyczne: trudności z opróżnianiem pęcherza moczowego oraz niemożność utrzymania moczu.
Są różne objawy, dzięki którym możemy rozpoznać, że coś jest nie tak. Od niezdecydowanego początku mikcji [oddawanie moczu], przerywanego strumienia moczu, oddawania moczu kroplami, przez zmniejszenie wielkości i siły strumienia moczu, naglące parcie na cewkę czy bolesność, po pieczenie w czasie mikcji, niecałkowite opróżnianie, a także nietrzymanie moczu.
- Są to dolegliwości, które niewątpliwie mogą budzić dyskomfort i wpływać negatywnie na jakość naszego życia.
- Owszem, zwłaszcza naglące parcia wywołane nadreaktywnością wypieracza pęcherza moczowego (czyli największej części pęcherza), powodujące u niektórych pacjentów konieczność natychmiastowego oddania moczu (OAB), co nie tak rzadko wiąże się z problemem nietrzymania moczu. Przyczyny? Przeróżne: przeszkoda podpęcherzowa, czyli przerost prostaty u mężczyzn, zwężenie cewki moczowej, infekcja dróg moczowych, nowotwory układu moczowego, ale również wszelkie dysfunkcje neurogenne.
Kolejnym zaburzeniem, o którym warto wspomnieć, jest wysiłkowe nietrzymanie moczu (WNM), częściej diagnozowane u kobiet wskutek nieprawidłowości anatomicznych w obrębie miednicy. Gdy mowa o WNM, wystarczy niewielki wysiłek, dajmy na to kaszel, przysiad, śmiech czy szybszy chód i mamy problem. Pamiętajmy przy tym, że wysiłkowe nietrzymanie moczu dotyczy też panów – występuje u nich co prawda rzadziej, ale jest obecne u mężczyzn po przebytych zabiegach, przeważnie związanych z rakiem prostaty.
- Jakie wskazałby Pan czynniki ryzyka, które sprzyjają wystąpieniu schorzeń układu moczowego?
- Czynniki możemy podzielić w zależności od płci. U kobiet wysiłkowemu nietrzymaniu moczu, prócz kwestii anatomicznych, o których wspomniałem, sprzyja otyłość czy przebyte skomplikowane porody. Na dolegliwości dróg moczowych mogą wpływać ponadto zaburzenia neurologiczne w obrębie kręgosłupa. Na swój kręgosłup powinni też uważać panowie, a dodatkowym czynnikiem ryzyka jest w ich przypadku powiększanie się gruczołu krokowego. O tym ostatnim mogą decydować skłonności genetyczne, ale rozrost prostaty jesteśmy w stanie zahamować poprzez określone zachowania – dietę, aktywność fizyczną, badania profilaktyczne itd.
- Czy mógłby Pan nieco przybliżyć ten temat?
- Powiększaniu się gruczołu krokowego, a także innym chorobom dróg moczowych możemy przeciwdziałać najprościej, poprzez dbanie o swoje zdrowie. Warto w tym kontekście troszczyć się o swój kręgosłup – unikać nadmiernych obciążeń, utrzymywać prawidłową masę ciała, prowadzić aktywny tryb życia. Odpowiednia dieta to pokarmy zwierające duże ilości wyciągów z roślin strączkowych i oleistych, z warzyw np. pomidory, a z owoców granaty. Do tego dodałbym ograniczenie czerwonego mięsa i wysokoprocentowego alkoholu, wskazana jest za to aktywność seksualna. No i nieodzowna profilaktyka – dzięki regularnym badaniom kontrolnym możemy wcześnie rozpoznać schorzenie, a co za tym idzie, powstrzymać jego rozwój.
- Aby leczyć tego typu zaburzenia, niezbędne jest ich prawidłowe rozpoznanie.
- Owszem, podstawą jest właściwa i wczesna diagnostyka, szczególnie dysfunkcji neurogennych, dzięki czemu jesteśmy w stanie włączyć szybko skuteczne leczenie. To z kolei zabezpiecza pacjentów przed rozwojem powikłań (zakażenia dróg moczowych, urosepsa, odleżyny, niewydolność nerek) oraz daje możliwość utrzymania dostatecznej jakości życia. I to zarówno rodzinnego, jak i społecznego – znaczenie diagnostyki wykracza więc daleko poza aspekty stricte medyczne.
Poza podstawowymi badaniami jak USG, badanie ogólne moczu, posiew moczu czy cystoskopia, kluczową rolę w rozpoznaniu odgrywa badanie urodynamiczne, pozwalające na prawidłowe zakwalifikowanie zaburzenia i zastosowanie skutecznego leczenia. Przy nieskuteczności terapii doustnej należy rozważyć leczenie zabiegowe, w tym zabiegi z powodu rozrostu stercza (TURP, HOLEP). W innym przypadku, skuteczne może okazać się wykorzystanie toksyny botulinowej i ewentualne cewnikowanie pacjenta. Jeśli chodzi o WMN, w grę wchodzi zabieg założenia slingu (taśmy) pod środkowy odcinek cewki moczowej u kobiet.
- Jakimi możliwościami dysponuje Wojewódzki Szpital Zespolony w Elblągu odnośnie diagnostyki i leczenia dysfunkcji układu moczowego?
- Od wielu lat wykonujemy w Poradni Urologicznej badania czynności dolnych dróg moczowych, badania urodynamiczne, uroflowmetrię czy ocenę anatomiczną – cystoskopię. Tę ostatnią od kilku miesięcy oferujemy, szczególnie mężczyznom, w wersji giętkiej cystokopii. Ten typ cystoskopu daje możliwość jeszcze precyzyjniejszej oceny pęcherza moczowego, przy minimalnym dyskomforcie związanym z samym badaniem. Dodam, że nie wymaga szczególnego znieczulenia ani hospitalizacji. Od co najmniej 15 lat przeprowadzamy też na Oddziale Urologicznym ostrzykiwanie wypieracza (pęcherza moczowego), zabiegi z wykorzystaniem toksyny botulinowej, zakładanie slingu podcewkowego czy naukę samocewnikowania.
- Nowoczesną metodą, która zwiększa prawdopodobieństwo wykrycia nowotworu prostaty, w szczególności w miejscach, które są niedostępne dla standardowej biopsji, jest biopsja fuzyjna prostaty. Od niedawna jest ona dostępna w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym, na czym polega?
- Pierwsze biopsje fuzyjne prostaty wykonaliśmy w naszym szpitalu 4 tygodnie temu. Jest to najnowocześniejsze badanie diagnostyczne w przypadku podejrzenia raka prostaty. Dzięki niemu pacjent otrzymuje wynik histopatologiczny z precyzyjnie pobranych bioptatów prostaty z miejsc wskazanych w MRI w technologii 3D - fuzję obrazu ultrasonograficznego TRUS i rezonansu magnetycznego. Najlepszymi kandydatami do tego typu biopsji są pacjenci, którzy już mieli wykonaną tradycyjną biopsję z negatywnym wynikiem, a u których mimo to istnieje podejrzenie raka stercza. Do tego dochodzą pacjenci, u których w badaniu MRI (rezonansem magnetycznym) stwierdzono obecność podejrzanych ognisk, które są niedostępne w tradycyjnej, przezodbytniczej biopsji.
- Kto wykonuje biopsję fuzyjną i jakie warunki musi spełnić pacjent, aby się do niej kwalifikować?
- Biopsje fuzyjną przeprowadza urolog, a zabieg jest w znieczuleniu miejscowym. Nie wymaga obecności anestezjologa. Niekiedy, w problematycznych przypadkach, towarzyszy radiolog, który jest zaznajomiony z obrazem MRI danego pacjenta i wspomaga precyzyjne wykonanie biopsji.
Aby zarejestrować się na badanie, konieczne jest skierowanie od urologa wraz z dokumentacją urologiczną. Ponadto, pacjent musi dysponować wynikiem aktualnego rezonansu magnetycznego prostaty i mieć określoną wartość PSA. Jeśli chodzi o leki, nie może przyjmować specyfików rozrzedzających krew, nie może być również uczulony na lignokainę i, przede wszystkim, wyraża zgodę na tę procedurę. Biopsja fuzyjna jest wykonywana w ramach 1-dniowej hospitalizacji, co w praktyce wygląda w ten sposób, że pacjent ma zakładaną dokumentację szpitalną, następnie realizujemy zabieg i pacjent jest wypisywany do domu po godzinie od biopsji.
- Dziękuję za rozmowę.
---materiał płatny---