Pani Danuta, która na Elbląskie Dni Recyklingu przychodzi od 10 lat, przywiozła ze sobą sporo odpadów. Wszystkie równo ułożone, posegregowane, zapakowane do wózka.
- Mam ze sobą kartoniki od mleka, korki, baterie. Szkła mam mało – wyliczała. - Wymieniam to na krzewy, które wsadzam do ogródka pod domem.
Nieco dalej, w innej kolejce, stanął jej mąż – Lech – który oddawał tzw. elektrośmieci.
- Ma ze sobą kosiarkę, monitor od komputera i odkurzacz – dodała uczestniczka X Elbląskich Dni Recyklingu.
Pani Alicja przyniosła ze sobą duże, plastikowe butelki oraz siatki wypełnione po brzegi nakrętkami.
- Zbieraliśmy je przez trzy lata, dlatego że dwa lata pod rząd nie mogłam przyjść – wyjaśniała.
Obie panie, tak samo jak i reszta zebranych na placu Jagiellończyka, mogła to wymienić na rośliny lub drzewka, w zależności od ilości zdobytych punktów. W tym roku do wyboru były m.in. pelargonie, begonie, petunie czy pomidorki w doniczkach. A z krzewów: leszczyna, aronia, agrest, bez czarny, malina, pigwowiec i inne.
W zależności od tego, co kto oddawał - w takiej stał kolejce.
Śmieci wymieniano na drzewka i rośliny (fot. MS)
- Od 10 lat przyjmujemy stale te same kategorie: makulaturę, puszki, baterie, opakowania szklane i plastikowe oraz nakrętki od butelek, które cieszą się największym zainteresowaniem. Być może to najprzyjemniejsza i najprostsza zbiórka – opowiadała Grażyna Gaza z Zakładu Utylizacji Odpadów, która od samego początku uczestniczy w Elbląskich Dniach Recyklingu. - Przez te 10 lat ta impreza się rozrosła, nie jest ona "odpadowa", a mocno edukacyjna.
Konkursów, gier i atrakcji dla dzieci nie brakowało. Najmłodsi mogli również poskakać na trampolinach i pozjeżdżać na dmuchanym zamku.
Jak dodała pracownica ZUO coraz więcej elblążan wyrzuca swoje śmieci do kolorowych pojemników.
- Po ilości zebranych selektywnie odpadów, która od lat rośnie, możemy powiedzieć, że nasze działania przynoszą efekt – mówiła Grażyna Gaza.