Te dwa słowa pochodzące z greki klasycznej oznaczają dosłownie „piękny i dobry”. Głównym celem programu było poznanie własnych mocnych i słabych stron we współzawodnictwie indywidualnym i grupowym. Zadania były tak dobrane, by nie decydowała siła lub masa ciała czy płeć, ale przede wszystkim wytrwałość w dążeniu do celu, ciekawa osobowość oraz pomysłowość w rozwiązywaniu zadań. 8 etapów, 77 chętnych, 6 finalistów – program edukacyjny dla dzieci ze szkół podstawowych Kalos Kagathos 2012 dobiegł końca. Laureatami tegorocznej edycji zostali: Alicja Juszczyszyn, Filip Wojtaś, Aleksandra Prokop, Kamila Sawicka, Michał Szymborski oraz Julia Maciejewska. Dla finałowej szóstki nagrodą był atrakcyjny wyjazd do Mikołajek. Ponadto każde dziecko dostało dyplom, który gratulował m.in. odwagi bycia sobą, wytrwałości w trudnych sytuacjach, pomysłowości w trakcie wykonywanych zadań, a przede wszystkim zachęcał do rozwoju ciała i ducha. Oprócz tego wylosowano dodatkowe nagrody rzeczowe.
[fotoc]
– Największym sukcesem tego programu jest fakt, że udało się dzieci „wyciągnąć z domu”. Dla mnie już po pierwszym etapie zaskoczeniem było to, iż zawodnicy byli szczęśliwi, gdy mogli pobiegać po rzece, ubrudzić się – mówił podczas uroczystego zakończenia programu Bogusław Tołwiński, organizator zawodów. – Ten program uczy życia, uczy wyborów i decyzji. Marzy mi się kilka etapów, obejmujących podstawówkę, gimnazjum i szkoły średnie, ale także etap dla dorosłych, z chęcią bym zrobił program dla nich. Nawet pytano mnie czy będzie coś takiego, a ja odpowiedziałem „znajdziemy sponsora – będzie program”.
Przesłanie Kalos Kagathos opiera się przede wszystkim na harmonii ducha i ciała.
– Jestem przekonany, że to będzie trwało dalej, to kwestia czasu. Jak widać jest to na tyle ciekawe i interesujące, że dzieci chcą brać w tym udział, trzeba tylko im to zorganizować – opowiadał Bogusław Tołwiński. – Chciałbym pozmieniać kilka rzeczy w oświacie. Marzy mi się, żeby nie skupiać się tylko i wyłącznie na inteligencji, na nauce. Żeby nie było tak, ze mamy sześć godzin różnych przedmiotów i jedną godzinę wychowania fizycznego, przez to w zasadzie ucieka sprawność i tu potrzebna jest właśnie równowaga między ciałem a duchem.
– Zawsze można być lepszym, zawsze można być doskonalszym, trzeba też dokonywać wyborów, a ważne jest to, by to były dobre wybory. Niekoniecznie chodzi o same szóstki, tylko o świadome wybory i rozwój ponad wszystko. Mam nadzieję, że ta idea będzie się rozprzestrzeniać po całym mieście i po wszystkich placówkach jako poważna „zakaźna choroba”. – mówiła z uśmiechem wiceprezydent Elbląga, Grażyna Kluge. – To nieprawda, że pieniądze albo ich brak są przeszkodą tylko najpierw trzeba pokazać, że można, że się chce.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter