Najpierw wymyślali, potem gotowali

6
17.02.2017
Najpierw wymyślali, potem gotowali
Młodzi kucharze podczas pracy (fot. AD)
Na stole obowiązkowe, podstawowe produkty: kasza pęczak, buraczki, skorzonera, bulion i pstrąg. Parę minut do namysłu i półtorej godziny na to, żeby z tych składników zrobić smaczne i sensowne danie. Ogólnopolski konkurs kulinarny Black Box, który odbył się w Zespole Szkół Gospodarczych, był sporym wyzwaniem dla młodych kucharzy, tym bardziej, że oceniali ich profesjonaliści. Zobacz zdjęcia z konkursu. 
Pstrąg i spółka na dziewięć sposobów
   Swoje dania musieli przygotować ze składników, których do momentu rozpoczęcia konkursu nie znali (stąd też wzięła się nazwa konkursu - Black Box, czyli czarna skrzynka). Do kaszy, buraczków, skorzonery, bulionu i pstrąga, czyli do produktów obowiązkowych, mogli dobrać przyprawy, zioła, sery pleśniowe, jajka, warzywa. Na obmyślenie koncepcji swojego dania mieli kilka minut po czym zabierali się do pracy. Na przygotowanie potrawy każdy z dwuosobowych zespołów miał półtorej godziny.
   - To mało czasu. Burak i ryba to bardzo fajne produkty, ale bardzo wymagające – mówiły Weronika Skiba i Paulina Zalman z Zespołu Szkół Gastronomiczno – Spożywczych w Olsztynie, tuż przed rozpoczęciem pracy. - Chcemy zrobić chipsy z jarmużu i krewetki, jako dodatek do ryby. Bulionem podlejemy kaszę, w ten sposób powstanie kaszotto.
   Kiedy wyznaczony czas się skończył nadszedł moment prezentacji potrawy i oceny. Tym zajęło się jury, złożone z profesjonalnych kucharzy, pracujących m.in. w elbląskich restauracjach.
   - Oceniamy przygotowanie stanowiska, wykorzystanie produktów, technikę przygotowania, wygląd i aranżację, dobór składników, smak potraw – wyjaśniał Józef Sadkiewicz, przewodniczący konkursowego jury. - W tym roku chcemy zwrócić szczególną uwagę na to, żeby wykorzystać produkty całkowicie, żeby ich nie marnotrawić.
   Wśród dziewięciu zespołów, które przyjechały z całej Polski, znalazł się jeden z Elbląga. Karol Sójka oraz Tomasz Baranowski z trzeciej klasy technikum reprezentowali gospodarzy, czyli Zespół Szkół Gastronomicznych. Młodzi kucharze przygotowali pieczonego pstrąga z burakiem, kaszą i sosem z imbiru, limonki, trawy cytrynowej, masła oraz śmietanki. Profesjonaliści wytknęli chłopcom błędy, których nie udało się uniknąć, ale i pochwalili za to, co było dobrze przygotowane.
Najpierw wymyślali, potem gotowali
Potrawa Karola i Tomasza, uczniów ZSG (fot. AD)
- Jeśli zrobiliśmy błędy, to dobrze, że nikt tego nie ukrywa – mówił tuż po prezentacji potrawy Karol. - Poprzednim razem startowałem w innym konkursie, wtedy wiedzieliśmy, co będzie. Mogliśmy zaplanować potrawę i przystawkę, wyszło to lepiej. Dzisiaj zapomnieliśmy o kilku aspektach, na przykład o obraniu buraków czy wyfiletowaniu ryby.
   Jak jednak dodał takie konkursy są potrzebne.
   - Dają nam dużo doświadczenia, ponadto oceniają nas szefowie kuchni, a taki konkurs zawsze można dopisać do CV. Poza tym wiele osób, które były dobre w tym, co robiły, dostawały pracę od razu po szkole – wyjaśniał młody kucharz.
   Najlepszym zespołem okazał się duet z Gdańska – Kamila Formela oraz Kacper Serafińczuk z Zespołu Szkół Gastronomiczno – Hotelarskich. Drugie miejsce zajęła ekipa z Mrągowa: Mateusz Glabarczyk i Rafał Zajkowski z Zespołu Szkół nr 2 im. Władysława Jagiełły. Trzecie miejsce przypadło Agacie Błaszczyk i Kamilowi Piotrowskiemu z Zespołu Szkół Gastronomicznych nr 4 im. I Armii Wojska Polskiego w Łodzi.
   
   Praktyki nigdy dość
   Jak przyznała Karolina Wojtusiak, nauczycielka przedmiotów zawodowych w ZSG, która wraz z Katarzyną Gliniecką konkurs wymyśliła, sztuka kulinarna w dzisiejszych czasach wygląda zupełnie inaczej niż chociażby 20 lat temu.
   - Można być bardziej kreatywnym, to już nie tylko gotowanie na stołówkach czy w barach mlecznych, ale i w restauracjach o wysokim prestiżu – opowiedziała i wyjaśniła, jak konkurs szkolny stał się konkursem ogólnopolskim: - Najpierw ten konkurs, który miał pokazać umiejętności uczniów, a nie to, co mogą wcześniej przygotować i wyćwiczyć, odbywał się na poziomie szkolnym. Uczniom taka formuła się spodobała, więc wpadłyśmy na pomysł, by go rozszerzyć. Po raz drugi organizujemy ten konkurs na poziomie ogólnopolskim.
   Jak dodała Karolina Wojtusiak startować w nim mógł każdy, kto uczęszcza do szkoły o profilu gastronomicznym.
   - Są dzieci z czwartej klasy technikum, jak i te, które chodzą do klasy pierwszej, więc tak naprawdę uczą się dopiero pół roku – tłumaczyła. - A tu mogły zetknąć się z trudniejszymi surowcami, bo o rybie uczymy się dopiero w trzeciej klasie.
mw

Fotoreportaż

Kliknij, żeby zobaczyć więcej zdjęć

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

Łapami sie na talerz nie naklada!!!!????
Rytuk (2017.02.17)

info

4  
  5
JAKIMI łapami jeżeli już to ręką i to w rękawiczcelu czego się czepiasz chyba jesteś w złym humorze głupi komentarz
Gz elblag (2017.02.17)
W rękawicy to dziewczyna trzyma pokrywę od gara, a ręką owszem się nakłada, a raczej układa, bo oprócz smacznego jedzenia musi ono również ładnie wyglądać na talerzu.
(2017.02.18)

info

2  
  0
Ja podziwiam tych ludzi ze sa chetni do nauki , tak trzymac! A taka zone miec albo meza to sam skarb..jak tu pelno momoz 30 letnich co obiadku nie umie ugotowac i im mama lub tesciowa nosu w torbie. Wstyd co to za wartos takiej baby .I z kim tu sie chajtac....
(2017.02.18)
Napewno nie z leniuchem który tylko czeka aż obiadek żonka pod nos podstawi... jak zmienisz nastawienie to może ktoś do hajtniecia się znajdzie.
(2017.02.18)
Brawo Elbląg i ZSG. a olsztyn na mazury wara od Żuław -Powiśla.
(2017.02.18)

info

2  
  0